Wolontariusze – ludzie pozytywnie nakręceni

2025-02-28 Brak komentarzy

Można pracować dobrowolnie, za darmo, nie dla siebie, ale dla innych. I to pracować z przyjemnością. Wiedzą o tym wolontariusze. Mówią, że inwestują w samych siebie. Docenił ich nawet ONZ. Stara „Gazeta Wyborcza” sprzed lat. Rozmowa z wolontariuszami częstochowskiego hospicjum. Dwoje z nich pracuje w jego siedzibie stacjonarnej, kilkoro odwiedza pacjentów w domach. To wszystko nastolatki, licealiści. Na oko zupełnie nie pasują do powagi miejsca, w którym działają. Dziennikarka nie może się nadziwić, że tacy młodzi ludzie poświęcają swój wolny czas, by przebywać wśród chorych i umierających na raka. Dopytywani, jak odreagowują ten stres, prychają w końcu zniecierpliwieni: – Dlaczego pani ciągle zakłada, że to stres? Że my się zmuszamy do przychodzenia tutaj? To przecież przyjemność.W końcu jeden z nich wyjaśnia: – Po pierwsze, pomaganie naprawdę jest fajne, mam takie superuczucie, że to, co robię, ma głęboki sens. Ale dla mnie co innego jest najważniejsze. Nikt nigdy w całym moim życiu tak się nie cieszył na mój widok, jak cieszą się chorzy tutaj. Wie pani, jak to człowieka pozytywnie nakręca? Moja własna babcia reaguje mniej entuzjastycznie, kiedy do niej przychodzę, choć babcią jest wzorcową.Voluntarius to łacińskie słowo – dobrowolny. Od niego pochodzi określenie wolontariusz – ten, kto dobrowolnie i świadomie oraz bez wynagrodzenia angażuje się w pracę na rzecz osób, organizacji pozarządowych, a także rozmaitych instytucji działających w różnych obszarach społecznych (definicja za ustawą o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie). Nie ma pieniędzy, ale są korzyści Taka forma pracy może się wydawać mało pociągająca, a to z powodu tego „bez wynagrodzenia”. Co nie znaczy, że za nic. Wspomniani na początku nastolatkowie wyrabiali sobie dodatkowe punkty na świadectwie. Zwykle jednak związani z wolontariatem wymieniają następujące korzyści niematerialne: satysfakcja, uznanie ze strony innych ludzi, podwyższenie własnej samooceny, zyskanie nowych znajomych i przyjaciół. Bezinteresowna i nieopłacana pomoc innym to także jeden z lepszych sposobów na pozyskanie doświadczenia zawodowego i kształtowanie charakteru. Ten fakt doceniają nie tylko organizacje społeczne, ale też pracodawcy. Wpisanie informacji o wolontariacie do CV to coś, co zwraca ich uwagę.Mało tego, niektóre przedsiębiorstwa, np. Cemex w Rudnikach pod Częstochową, same prowadzą tzw. wolontariat pracowniczy, zachęcając wręcz pracowników do aktywności i zaangażowania na rzecz społeczności lokalnych. Można się nawet starać o firmowe granty na projekty wolontariackie, w które zostają zaangażowane również osoby spoza firmy.– Tak czy inaczej, wolontariat jest inwestycją w samego siebie – podsumowują jego uczestnicy. O satysfakcji mówią najczęściej.– No, przebieżka odhaczona: godzina po wertepach, rzucanie patykiem, skakanie, a na koniec pies wygłaskany, wyklepany po grzbiecie, wytarmoszony za uszy – Olga nie kryje zadowolenia. Udziela się w schronisku dla bezdomnych zwierząt. Najbardziej lubi zabierać psy na spacer. – Choć na początku było ciężko, zwłaszcza kiedy już kończyłam dyżur. Odstawiałam zwierza do boksu, a on patrzył za mną zrozpaczony. Te oczy mnie prześladowały, nie mogłam ich nie pamiętać. Wracałam do domu i beczałam. Teraz już się oswoiłam. Ale przez ten trudny początek tak wsiąkłam w wolontariat tutaj, że trudno mi sobie wyobrazić życie bez niego. Tyle miłości mnie otacza (psiej oczywiście), że akumulatory mi się ładują, aż trzeszczy.– Jest w pracy wolontariusza jakaś magia, przyciąganie, któremu trudno się oprzeć. Może dlatego, że robi się coś, co się chce robić, realizuje się własne pasje. I to bezinteresownie. Ta świadomość niesamowicie człowieka stymuluje – zapewnia Joanna. – Przekonałam się o tym na własnej skórze. A zaczęło się przez przypadek. Zmieniałam pracę i tak się złożyło, że w okresie wypowiedzenia miałam caluteńki urlop do wybrania, miesiąc wolnego. Mogłam jechać na wypasione czasowo wakacje, a trafiłam do Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam”. I przez ten miesiąc działałam wolontarystycznie. Nie musiałam, chciałam. Fundacja akurat przygotowywała wielką imprezę plenerową, więc potrzebowała każdej pary rąk. Podobało mi się, że jestem komuś naprawdę potrzebna i że doceniają mój wkład. 32 lata wolontariatu. Rekord? W Adullam mamy wolontariuszkę, która działa od… 32 lat, sama mając ich ponad 80. Mało tego, zakładała tę fundację. Wszyscy mówią o niej: Ciocia Krysia.– Ale u mnie decyzja o wolontariacie była podyktowana szczególnymi okolicznościami – wspomina. – 32 lata temu miałam jeden po drugim dwa bardzo poważne wypadki. Wyszłam z nich bez szwanku. Pomyślałam sobie, że to Boska interwencja, nic innego. I powiedziałam Bogu: za to, że otoczyłeś mnie szczególną opieką, uratowałeś, chcę Ci, Panie, służyć do końca moich dni. A skoro służyć, to nie za pieniądze. Byłam wtedy zatrudniona w Budeksie. Nie wróciłam już za biurko, tylko razem z córkami założyłam fundację charytatywną. Pracuję w niej do dzisiaj, zaliczając codziennie więcej godzin niż pracownicy etatowi. Sprawia mi to ogromną satysfakcję. I to, że z pieniędzy fundacji nie biorę ani grosza. Żyję z emerytury. Cały czas pomagam. Czuję, że to powołanie, dlatego nie jest mi ciężko.Ciocia przez ostatnie lata zajmuje się księgowością, bo fundacja się rozrosła i potrzebuje księgowej. Ale wcześniej robiła, co było trzeba, zaczynając od gotowania w kuchni. Zna ją większość beneficjentów Adullam. Kiedy przechodzi korytarzem przy stołówce, mnóstwo ludzi ją wita, wciąga w pogawędki.– Zdaję sobie sprawę, że młodzi ludzie mają rodziny, muszą myśleć o ich utrzymaniu, dlatego szukają płatnej posady. Na wolontariat po prostu nie mogą sobie pozwolić – mówi Ciocia. – Ale dobrze by było, gdyby choć na trochę go spróbowali. Tak dla siebie samych. Tym bardziej, że jest w służeniu nie za pieniądze coś, co pociąga. Ja nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Nigdy mnie nie skusiło, by jeszcze gdzieś się zatrudnić. Dałam przecież słowo Bogu, nie złamię przyrzeczenia. Jak zostać wolontariuszem Na samym początku trzeba się zastanowić nad obszarem potencjalnego działania. Po prostu odpowiedzieć sobie na pytanie, co chciałoby się zrobić, co w świecie zmienić. Pól do popisu jest mnóstwo: pomoc osobom starszym i niepełnosprawnym, pomoc zwierzętom, ochrona środowiska, kultura, sztuka, prawa człowieka itp. Następny krok to wyszukanie organizacji pozarządowych, w których można zrealizować zamierzone cele. Warto przy tym pamiętać, że w wolontariat można się zaangażować na stałe, ale można też traktować go jako zajęcie o charakterze jednorazowym.Równolegle funkcjonuje (i ma się znakomicie, o czym poniżej) tzw. wolontariat indywidualny: ktoś samodzielnie podejmuje pracę na rzecz osoby prywatnej, np. potrzebującego pomocy sąsiada. Zwykle wchodzi w grę wykonywanie bezpłatnie różnych prac domowych i robienie zakupów. Powszechnie uważa się coś takiego

Pojedziemy drezyną, poczytamy w bramie

2025-02-25 Brak komentarzy

Adullam bierze aktywny udział w opracowywaniu Gminnego Programu Rewitalizacji dla Miasta Częstochowy. Zgłosiliśmy już kilka projektów. Jeśli zostaną przyjęte, będziemy np. wozić częstochowian… drezyną po Starym Mieście. Częstochowa pracuje nad Gminnym Programem Rewitalizacji. Obejmie on pięć podobszarów – Podjasnogórski, Śródmiejski, Stare Miasto, Ostatni Grosz i Raków. W lutym miasto zbierało propozycje przedsięwzięć rewitalizacyjnych. Zgłoszenia mogli przysyłać mieszkańcy dzielnic objętych programem, osoby pracujące tam, uczące się, prowadzące działalność gospodarczą i społeczną.W założeniu, przedsięwzięcia te powinny służyć ożywieniu obszarów rewitalizacji, wykorzystaniu ich potencjałów. Ich cel – rozwiązanie zdiagnozowanych potrzeb społecznych, gospodarczych, środowiskowych, przestrzenno-funkcjonalnych i technicznych.Adullam aktywnie włączyło się w opracowywanie programu. Ponieważ rezydujemy na Starym Mieście, nasze zgłoszenia dotyczyły tego właśnie podobszaru. Zaproponowaliśmy następujące przedsięwzięcia: 1. Prowadzenie Dziennego Domu Pomocy „Pomocna Dłoń” Projekt zakłada utworzenie placówki świadczącej usługi społeczne dla osób starszych. Chcemy zwiększyć dostępność i jakość tych usług w Częstochowie, co przełoży się na poprawę jakości życia seniorów. Pozwoli do tego zmniejszyć skalę wykluczenia osób starszych ze społeczności; posłużą temu zajęcia integracyjne, aktywizujące i wspierające. Z kolei zapewnienie osobom niesamodzielnym całodziennej opieki odciąży ich opiekunów i pozwoli im na realizację własnych obowiązków. Natomiast zatrudnienie i szkolenie wykwalifikowanej kadry zaowocuje podniesieniem jakości usług opiekuńczych. 2. Organizowanie atrakcji turystyczno-edukacyjnej „Drezyna dla Dzieci i Dorosłych” Użyjemy do niej prawdziwej drezyny napędzanej siłą mięśni na istniejącym, nieużytkowanym odcinku torów kolejowych w podobszarze rewitalizacji. Przejażdżki staną się okazją do opowieści o dawnym transporcie kolejowym w Częstochowie, sięgającym początków kolei warszawsko-wiedeńskiej. 3. Wakacyjna akcja „Czytanie w bramie” To cykl plenerowych spotkań literackich skierowanych do dzieci i młodzieży oraz ich bliskich. Książki będą czytali animatorzy, bibliotekarze oraz wolontariusze – cztery razy w miesiącu lipcu. Miejsce akcji – wybrane punkty Starego Miasta, urokliwe podwórka i bramy kamienic, place zabaw, tereny zielone. Oprócz czytania przewidziane są m.in. animacje, krótkie zajęcia artystyczne inspirowane literaturą dziecięcą, elementy teatralizacji. W ten sposób dzieci nie tylko poznają wartościowe utwory literackie, ale też aktywnie zaangażują się w proces twórczy i rozwiną swoją wyobraźnię. 4. Program „Historyczne spacery z dr. Juliuszem Sętowskim – odkrywanie Starego Miasta z seniorami” Uczestnicy odwiedzą kluczowe miejsca historyczne, m.in. Plac Daszyńskiego, Kościół św. Zygmunta, Stary Rynek… Będą porównywali stare pocztówki z rzeczywistością, dawne mapy z obecnym układem urbanistycznym. Spacery zapewnią osobom starszym atrakcyjną formę spędzania czasu. 5. Prowadzenie stołówki charytatywnej Projekt ma na celu zapewnienie codziennych, ciepłych posiłków dla osób w trudnej sytuacji życiowej, w tym bezdomnych, seniorów, osób z niepełnosprawnościami oraz rodzin znajdujących się w kryzysie ekonomicznym.Przedsięwzięcie poprawi sytuację podobszaru, przede wszystkim zmniejszając problem głodu i niedożywienia, poprawiając stan zdrowia i ogólną jakość życia osób najbardziej potrzebujących. Korzystający ze stołówki otrzymają też dostęp do poradnictwa prawnego, psychologicznego oraz pomocy w znalezieniu zatrudnienia. Do tego stołówka będzie miejscem spotkań i budowania więzi, co przeciwdziała izolacji społecznej. 6. Prowadzenie świetlicy „Życie poza szkołą” Świetlica ta istnieje już od 30 lat, co jednak zupełnie nie przeszkadza włączeniu jej do programu rewitalizacji. Jest to bowiem miejsce wsparcia dla dzieci i młodzieży ze Starego Miasta. Wsparcie to obejmuje pomoc w nauce, zajęcia rozwojowe, warsztaty edukacyjne, aktywności sportowe i kulturalne.Stare Miasto boryka się z problemem depopulacji, wysokim odsetkiem bezrobocia (5,05 proc.) oraz ograniczonym dostępem do kultury wysokiej. Świetlica jest odpowiedzią na te potrzeby, zapewniając alternatywne formy spędzania czasu i rozwój kompetencji społecznych.Świetlica zwiększa dostępność usług edukacyjnych i opiekuńczych, zapewniając pomoc w nauce i organizując zajęcia rozwijające. Aktywizuje społeczność – dzięki spotkaniom, warsztatom i działaniom wolontariackim. Przeciwdziała skutkom ubóstwa i marginalizacji – przez wsparcie psychologiczne, edukacyjne i materialne dzieci oraz ich rodzin. Zwiększa liczbę miejsc, w których dzieci mogą bezpiecznie spędzać czas po szkole. 7. Prowadzenie Klubu Abstynenta „Droga do Wolności” To inicjatywa skierowana do osób uzależnionych oraz ich rodzin, oferująca wsparcie psychologiczne, działania motywujące do życia w trzeźwości oraz reintegrację społeczną. Zapewni ona alternatywę dla osób uzależnionych, pomagając im wyjść z nałogu oraz uniknąć powrotu do destrukcyjnych zachowań. Współpraca z terapeutami i psychologami umożliwi wsparcie osób z problemami alkoholowymi oraz ich rodzin. Poprawi bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej, ograniczając zachowania antyspołeczne, np. akty wandalizmu. Zmniejszy liczbę interwencji służb miejskich. Organizacja warsztatów i programów aktywizacji zawodowej pomoże osobom po terapii w powrocie na rynek pracy. Organizowane będą wydarzenia kulturalne, sportowe i rekreacyjne promujące życie wolne od uzależnień. Klub będzie działał nie tylko jako przestrzeń wsparcia dla osób uzależnionych, ale także dla członków ich rodzin. 8. Organizowanie pikniku sąsiedzkiego „Przystanek Warta” Celem projektu jest wzmocnienie tożsamości i integracji społecznej oraz ożywienie życia kulturalnego i społecznego przez regularne wydarzenia angażujące mieszkańców i odwiedzających. Dzięki inwestycji w nowoczesną, spójną infrastrukturę wizualną oraz logistyczną, przedsięwzięcie stanie się rozpoznawalną marką, wspierającą działania partnerskie i społeczne w regionie. Podniesiona zostanie estetyka i atrakcyjność przestrzeni miejskiej, co przyczyni się do zwiększenia liczby odwiedzających Stare Miasto. Z kolei wzrost zainteresowania inwestorów i turystów pozytywnie wpłynie na rozwój gospodarczy obszaru rewitalizacji. Więcej o Gminnym Programie Rewitalizacji dla Miasta Częstochowy przeczytacie TUTAJ

Mamy dzidziusia w fundacji!

2025-02-21 Brak komentarzy

Adullam żyje tą nowiną od 19 lutego. Patyczak, pupil dzieci z naszej świetlicy, został rodzicem! Tym samym zakończyło się długotrwałe dochodzenie w kwestii: to ten patyczak, czy ta patyczak. Patyczak rodzic do tej pory miał płeć nieokreśloną, jako że nie wiedzieliśmy, po czym poznać, czy to pan, czy pani. Był też prawdopodobnie jedynym na świecie przedstawicielem królestwa zwierząt mającym około 60 imion. Czemu? Bo tyle jest dzieci w świetlicy Adullam, a każde z nich nazywało go po swojemu, np. Chudy albo Bolesław Chrobry. Był też lokalnym pieszczochem. Opiekunowie rozpuszczali do tego stopnia, że urządzali całe wyprawy na drugi koniec miasta, do Lasku Aniołowskiego. Zbierali tam liście poziomek, które patyczaki jakoby powinny jadać. Ostatnio dzieci bardzo się martwiły o stan zdrowia swojego ulubieńca, bo jakiś taki był osowiały. Ponieważ poziomki pozostają chwilowo niedostępne, dokarmiały go bazylią, by nabrał sił. Niestety, cały czas było mu wyraźnie źle. Teraz jednak rześki jest jak skowronek i już wiadomo dlaczego. Oto 19 lutego pojawił się w akwarium patyczakowy noworodek. Został zauważony tylko dlatego, że wylazł na szybę. To oznacza, że pupil świetlicy złożył w swoim akwarium jaja, a z nich zaczyna się wylęgać jego rodzina. Oznacza też, że skończyła się niepewność co do jego płci. I że trzeba mu będzie w związku z tym zmienić te imiona, które pozostają ewidentnie męskie. Tak czy inaczej dzieci gorączkowo wypatrują kolejnych maluchów, te jednak nie ujawniły się na razie. Czekamy.

Kota strofa – wystawa otwarta

2025-02-18 Brak komentarzy

Ponad 30 kotów patrzy teraz ze ścian Galerii Pasji w Adullam. Patrzy tak, jak koty lubią najbardziej – z wysoka. Wszystkie uwieczniła na zdjęciach Joanna Sidorowicz, a z nią – pięcioro zwycięzców konkursu fotograficznego towarzyszącego wystawie „Kota strofa”. Wystawa została otwarta 17 lutego, czyli dokładnie w Dzień Kota. Prace Joanny Sidorowicz zawisły na ścianach i stanęły na sztalugach. Najmniejsze, w postaci pakietów odbitek, zajęły regał: można sobie było je brać na pamiątkę. To koty z Podlasia, z Bułgarii i Chorwacji, z Maroka. Te pierwsze mają za tło ściany i okiennice drewnianych domków, te drugie – okoliczności przyrody, kot marokański – egzotyczną mozaikę na podłodze. Oczywiście najwięcej miejsca zajmują zwierzaki ze Starego Miasta w Częstochowie. Wtulają się we wnęki okien i drzwi, patrzą przez popękane szyby pustostanów. Wielu obiektów, na tle których pozowały, dziś już nie ma.– Na przykład tych niebieskich drzwi – pokazywała autorka. – A ta zielona ściana jest teraz różowa. Pamiętam, jak robiłam to zdjęcie. Weszłam do jednej z kamienic przy Starym Rynku. Zaniosło mnie na pierwsze piętro. Patrzę, a tam ta zieleń na ścianie… I to zielone krzesło, jak od kompletu. A na krześle grubo tkany materiał i na tym wszystkim kot. Uczestnicy wernisażu podziwiali, dopytywali o okoliczności powstania zdjęć, poszły w ruch aparaty fotograficzne w telefonach.– Tak naprawdę to ja bardziej wolę psy – wyznała w którymś momencie artystka. W deklarację mało kto uwierzył, skoro miała na włosach przepaskę w kształcie kocich uszu z czarnej koronki. Wystawie towarzyszył konkurs fotograficzny „Kota strofa”. Trzeba było przysłać własne zdjęcia kotów. Kapituła konkursowa wyłoniła pięć z około stu nadesłanych prac. Nagrodą było zaproszenie do udziału w wystawie Joanny Sidorowicz. Zdjęcia Grażyny Hankiewicz, Moniki Kowalczyk, Wiktorii Lipy, Wioletty Rzepy i Łukasza Włodarczyka można oglądać przy wejściu do galerii. Działanie współfinansowane przez gminę Miasto Częstochowa w ramach zadania publicznego „Prowadzenie Centrum Aktywności Obywatelskiej dzielnic Centrum (Śródmieście) i Stare Miasto w Częstochowie przy ul. Krakowskiej 34”.

Kota strofa – konkurs rozstrzygnięty

2025-02-17 Brak komentarzy

Kapituła konkursowa radziła długo i wnikliwie. Ostatecznie pięć zdjęć zakwalifikowało się na wystawę. – Wybierałam fotografie, nie koty – podkreśla stojąca na czele jurorów Joanna Sidorowicz. Oficjalnie ogłaszamy: konkurs „Kota strofa” został rozstrzygnięty Towarzyszy on mającej ten sam tytuł wystawie fotografii Joanny Sidorowicz. Temat – koty.Dostaliśmy mnóstwo zdjęć Oglądała je kapituła konkursowa z autorką wystawy na czele. Artystka podkreśla, że oceniła fotografie, a nie przedstawione na nich zwierzaki. Oto zwycięskie prace: Gratulujemy. Wybrane przez kapitułę zdjęcia zostaną pokazane na wystawie „Kota strofa”. Ekspozycję otwieramy 17 lutego, czyli dokładnie w Dniu Kota, o godz. 16, w siedzibie Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” przy ul. Krakowskiej 34 w Częstochowie. Wstęp wolny.

Pomoc dla Lwowa. Każdy może się przyłączyć

2025-02-04 Brak komentarzy

Znana w Częstochowie – i nie tylko – artystka Joanna Sidorowicz nie koncentruje się wyłącznie na fotografii. Właśnie zaczęła zbiórkę darów dla Kresowian. W akcję włączyła Fundację Chrześcijańską „Adullam”. – Potrzebna jest żywność z długim terminem przydatności do spożycia: makarony, kasze, konserwy mięsne, warzywne czy owocowe, oleje… Do tego środki czystości różnego rodzaju. Oczywiście odzież, przede wszystkim dla dzieci. Ponadto zabawki, artykuły papiernicze takie jak bloki rysunkowe, kredki, mazaki, plastelina. I słodycze – precyzuje Joanna Sidorowicz. – Z góry dziękuję wszystkim za chęć pomocy. Fundacja Adullam stała się punktem zbornym dla zainteresowanych akcją. Rzeczy, o które prosi jej organizatorka, można przynosić do 10 lutego na ul. Krakowską 34 w Częstochowie, od poniedziałku do piątku w godz. 8-17. Zostaną zabrane 11 lutego, by dzień później wyruszyć w drogę do Starachowic, a stamtąd do Lwowa i mniejszych miejscowości wokół niego. – Mam w Starachowicach znajomego, który od lat działa na rzecz potrzebujących – opowiada Joanna Sidorowicz. – W swoim mieście urządza na przykład ogromną Wigilię. W Ukrainie jest prawie co miesiąc, współpracuje tam z różnymi organizacjami pomocowymi. Wcześniej jeździł z transportami dla Donbasu. Już raz przyłączyłam się do niego, zbierając dary na terenie Częstochowy, teraz wspólnie pojedziemy na Kresy.

Archiwalne posty
Gdzie nas szukać
ul. Krakowska 34
42-202 Częstochowa
+48 34 365 39 46
+48 34 365 38 30
biuro@adullam.pl
Nawigacja
Przewijanie do góry