Wernisaż w Adullam. Seniorzy robili zdjęcia, dzieci zbudowały basen

2025-12-30 Brak komentarzy

Maksimum uwagi ściągnęła makieta budynków i podwórka fundacji. Raj na ziemi – można powiedzieć, bo tyle przyjemnych miejsc umieścili tam autorzy. To największa gabarytowo atrakcja wystawy zorganizowanej w projekcie „Stare Miasto – Most międzypokoleniowy”. Założenie projektu było takie, by dzieci i seniorzy z Adullam zaczęli współdziałać, zbliżać do siebie oraz uwalniać swoją kreatywność. Na różnych się to odbywało płaszczyznach. Mieli rozmaite warsztaty, m.in. fotograficzne, urbanistyczne, historyczne, poświęcone ekologii albo organizowaniu wystaw plastycznych. Efekt tych ostatnich można właśnie teraz oglądać w fundacji. Wernisaż odbył się zaraz po Bożym Narodzeniu. Zjawili się autorzy, rodzice dzieci, goście z miasta, zaprosiliśmy media. Seniorzy zaprezentowali serię zdjęć powstałych podczas rozmaitych warsztatów prowadzonych przez cały czas trwania projektu. Ich wizje artystyczne – m.in. historyczną zabudową Starego Miasta – są raczej oldskulowe, choć nie wyłącznie. – Mnie się to podoba najbardziej – ocenił jeden z gości wizerunek częstochowskiej archikatedry nocą, z księżycem w pełni rozjarzonym przy jednej z wież. Dzieci też zajęły się budynkami. Efekt – domiska, domy i domki narysowane na papierze i namalowane na płótnie. Od prostych form (kwadrat z trójkątnym daszkiem), przez widoki całych osiedli, po akrylowe wizerunki domku z filmu „Odlot”, unoszonego przez balony, czy góralskiej chaty namalowanej po numerkach. Ale opus magnum całej ekspozycji stała się makieta 3D budynków naszej fundacji: kamienica frontowa i trzy oficyny z podwórkiem pośrodku. Autorzy nie ograniczyli się jednak do oddania rzeczywistości. Dziecięca fantazja ruszyła z kopyta, a w efekcie powstało miejsce jak z marzeń urbanisty. Na dachach budynków ogrody ze strefą relaksu, brodzikiem i bieżnią do uprawiania akrobacji. Na dachu magazynu owocowo-warzywnego piaskownica, wigwam i grill, wszystko pod daszkiem. Sięgająca pierwszego piętra choinka. Oranżeria w kształcie rotundy. Na środku podwórka wielka zjeżdżalnia i basen. Soczyście kolorowe ściany zarośnięte bluszczem. Duże parapety, by zmieściły się na nich skrzynki z masą kwiatów i koty. Wszędzie budy dla psów, psy w liczbie sześciu. Barwne płyty chodnikowe i miejsce na motocykl pani prezes. Od okien świetlicy na drugim piętrze do wejścia na stołówkę rozpięta lina z krzesełkiem. Wystarczy na nie wsiąść, by zjechać prościutko na obiad. Ewentualnie w połowie drogi chlupnąć do basenu. Ta atrakcja przyciągnęła najwięcej oglądających. Dzieci tłumaczyły wszystkim zainteresowanym, co jest czym na makiecie, i demonstrowały możliwości wyciągu krzesełkowego. – Ależ mają pomysły – kręcili głowami dumni rodzice. Zwiedzający wystawę dyskutowali też przy sztalugach, na których rozstawiono oprawione zdjęcia seniorów i rysunki najmłodszych. Wszystko to – jak na prawdziwym wernisażu – przy kawie, herbacie, ciasteczkach, a także okolicznościowych przemówieniach na temat projektu. Program „Stare Miasto – Most międzypokoleniowy” i organizowane w jego ramach warsztaty są współfinansowane przez rządowy program Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWE FIO, który realizuje Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.

Jak robisz wielką imprezę mikołajową w Adullam? Po pierwsze, szukasz w magazynie wieloryba

2025-12-25 Brak komentarzy

– No, tośmy dali ognia – wysapali pracownicy, wolontariusze i przyjaciele naszej fundacji, gdy było już po wszystkim. Pięć dni, pięć miejscowości, w każdej występ Mikołaja, spektakl w filharmonii, 1000 obdarowanych dzieci. „Mikołaj z ulicy Krakowskiej” 2025 przebił każdego ze swoich 19 poprzedników. Zaczęło się w październiku od… kichnięć w magazynie rekwizytów świątecznych. A konkretnie tak: idziesz, mijasz magazyn, słyszysz gromkie „A psik” i łomot. Zaglądasz. Widzisz Małgosię umazaną kurzem, przesuwającą z hurgotem pudła pełne choinek, bombek, świątecznych zabawek.– Czego szukasz?– Wieloryba. Robimy „Pinokia” Wieloryb z wielkich arkuszy falistej tektury kryje się w magazynie od kilku lat. W 2020 r. miał zagrać w „Pinokiu” wystawianym przez Adullam z okazji Mikołaja, ale z powodu epidemii koronawirusa zakazano imprez masowych i do premiery nie doszło. W 2025 r. padł pomysł, by wykorzystać tamten scenariusz i kilka już gotowych rekwizytów. Trzeba je było tylko odszukać w magazynie. Teoretycznie wieloryb jako ssak wielkogabarytowy powinien być doskonale widoczny. Ale nie jest. Dlatego Małgosia robi za Pana Maluśkiewicza:– Cip-cip, wielorybku!Gdzie ty jesteś, rybeńko?Pokaż mi się choć tylkoTyciutko, tyciuteńko… O tym, że znalazła, pierwsze dowiadują się panie z najbliższej pasmanterii. Zostają mianowicie zaskoczone pytaniem o tasiemkę fosforyzującą na zielono – bo trzeba wielorybowi obszyć paszczę. Czarujemy filharmonię Skoro ma być przedstawienie, potrzebujemy sali ze sceną i widownią. Zarezerwowanie takiej na początek grudnia graniczy z cudem. Wierząc w niego mimo wszystko, dzwonimy do Filharmonii Częstochowskiej, robiąc do słuchawki minę Kota w Butach ze „Shreka”. Czemu tam? Bo filharmonia mieści 800 osób, a ty spodziewasz się tylu mniej więcej dzieci z rodzicami i opiekunami. I nie są to wszyscy odbiorcy prezentów, mieszkańcy Konopisk, Mykanowa, Opatowa i jurajskiego Olsztyna będą mieli spotkanie z Mikołajem w swoich gminach. Trzepoczesz zatem rzęsami w impresariacie przy ul. Wilsona – przynajmniej o 10 miesięcy za późno, bo z takim mniej więcej wyprzedzeniem powinno się tam bukować salę na imprezy. Filharmonia wykonuje szpagat organizacyjny… i po dwóch tygodniach nerwowego czekania dostajesz wiadomość: jest dla was termin, szykujcie się na 1 grudnia. Elfie, do dzieła! Jest połowa października. Kruca bomba, mało casu – by zacytować klasyka. Trwa projektowanie kostiumów i scenografii. Ale prace przy produkcji mikołajowych pamiątek już się zaczęły. Małgosia traci głowę na giełdzie kwiatowej, kupując kilometry sznurka do makramy. Pomysł bowiem jest następujący: pleciemy makramowe choinki, ozdabiamy świecidełkami, suszoną lub sztuczną roślinnością i pierniczkiem. Logopeda bez protestów godzi się czasowo dzielić siedzibę z terapeutą uzależnień i oddaje własny gabinet na warsztat dla elfów. Podłogę błyskawicznie pokrywają kartony pełne gałązek, mchu, maleńkich bombek… Pamiątki mają wyrażać naszą wdzięczność za pomoc w organizacji Mikołaja. Ich docelowa liczba – 100. Znaczący choć nieoczywisty wkład wnoszą do ich produkcji mieszkańcy Dziennego Domu Pomocy „Pomocna dłoń”, prawie 25 seniorów. Opiekujące się nimi Iwonka i Beata w wolnych chwilach biorą na siebie rolę elfów i plotą te choinki. Zegar tyka, sznurek szeleści… Starsi państwo, syci wrażeń na rowerze stacjonarnym, rotorkach i bieżni, przysiadają się do roboty. Popatrując na powstające ozdoby snują wspomnienia o dawnych Polakach. Splecione podstawy Iwonka znosi do warsztatu elfów. Tam następuje proces zdobienia i pakowania w celofan. (Obejrzyj TUTAJ) Materiał na chatkę z piernika Najwyższy czas, by pomyśleć, czym wypełnimy paczki dla 1000 dzieci. Tyle ich ma się zjawić w sumie podczas całej imprezy „Mikołaj z ulicy Krakowskiej 2025”. Viola ma wiele znajomych firm. A z tymi, których nie zna, chętnie nawiązuje przyjaźnie. W tej drugiej grupie trafia na producenta pieczywa cukierniczego Lambertz Polska. Być może używa prośby, może groźby, może promiennego uśmiechu, w każdym razie efektem jej działalności jest siedem palet pierników, ofiarowanych przez oszołomiony zarząd firmy. Trzeba tylko pojechać po nie do Katowic. Samochody fundacji, choć wszystkie typu kangoo, bo dostarczają codziennie dziesiątki pojemników z posiłkiem osobom obłożnie chorym, są za małe na siedem palet. Ale ktoś ma znajomego, który ma busa. Nie, wróć – miał busa, ale właśnie sprzedał. Ma za to przyczepkę. Właściwie przyczepę. Da radę siedmiu paletom? Powinien. W wyznaczony dzień samochód pobrzękując ciągniętym wózkiem mknie ku Katowicom. Pół dnia później jeden z magazynów spożywczych Adullam wypełnia się kartonami pachnącymi imbirem. Ciastek jest tyle, że wystarczyłoby na budowę chatki Baby Jagi. Szefujący magazynom Bogdan marszczy brew: – No zmieściło się, owszem, zmieściło. Ale gdzie ja do 1 grudnia będę trzymał puszki z mielonką? Kulisy spektaklu Znacznie wcześniej niż pakowanie prezentów zaczynają się w Adullam próby spektaklu „Pinokio”. Trzon wykonawców stanowią dzieci z prowadzonej przez fundację Świetlicy „Życie poza szkołą”. Ćwiczą bez wytchnienia… chyba że się im nie chce. Albo mają klasówkę i muszą się przygotować.– Ja nie wiem, co będzie. Nie wiem – chwyta się za włosy Małgosia (ta od wieloryba), autorka scenariusza i główna reżyser spektaklu. Część akcji dzieje się w cyrku. Super, będzie okazja, by dziewczynki dały popis swoich umiejętności akrobatycznych. Te szlifuje z nimi szkoła Snake Dance. Ona także wnosi wkład do choreografii. Skutkiem ubocznym powyższych działań są komunikaty krzyczane od czasu do czasu z podwórka w stronę II piętra, gdzie mieści się świetlica:– Czy Alicja już ćwiczyła z dziewczynkami taniec wróżek?! Możemy zająć salę gimnastyczną? Drugim filarem podtrzymującym „Pinokia” od strony muzycznej staje się częstochowskie Studio Piosenki „Metro”. Bierze na siebie oprawę muzyczną przedstawienia. Przez cały czas w jego trakcie ma stać na scenie grupa wychowanków Metra i śpiewać. Im bliżej 1 grudnia, tym bardziej robi się nerwowo. Trema? Bynajmniej. Pinokio ma zapalenie oskrzeli, dwie wróżki i jedna syrenka morska leżą z grypą, grupa młodocianych chuliganów mająca kusić Pinokia do złego zaczyna kichać na potęgę. Premiera 1 grudnia. Godz. 15. Filharmonia Częstochowska. Garderoba dzieci. Wpada Dina:– Gdzie pistolet?! Spokojnie. Chodzi o urządzenie do kleju na gorąco. Od rzetelnie brylantowego diademu jednej z laleczek odpadło świecidełko. I to na samym czubku. Trzeba je natychmiast przylepić na mur. Monika, dzięki masowej produkcji pamiątek mikołajowych za pan brat z pistoletem, pomaga w naprawie awarii. – Tylu ludzi dostało Nobla za różne rzeczy, a nikt nie pomyślał o Noblu dla wynalazcy kleju na gorąco – zauważa filozoficznie. Garderoba dzieli się na dwie części: duże przechodnie pomieszczenie z lustrzaną ścianą i trzy małe pokoiki, również z lustrami. Na każdej płaskiej powierzchni leżą w stosach barwne szyfony i organzy, stosy sztucznej biżuterii, cekinowych

Polska Wigilia. Pusty talerz jest, ale wędrowca brak

2025-12-24 Brak komentarzy

Znacie na pewno zwyczaj zostawiania na wigilijnym stole nakrycia dla kogoś, kto nie ma gdzie spędzić świąt. Na stół w Adullam kładzie się wyłącznie takie talerze. – Bo nas nikt by nie wpuścił do domu – mówią uczestnicy wieczerzy w fundacji. Czy mają rację? Pusty talerz to przecież piękna i do dzisiaj kultywowana polska tradycja. – I co z tego? Zwyczaj to jedno, a praktyka drugie. Ja nawet bym nie próbował pukać do kogoś. Jeszcze bym się nasłuchał nieprzyjemności – uważa pan Antoni. Do Adullam przychodzi od kilku lat. Na wigilijny posiłek – zawsze. Zgadza się z nim wielu innych stołówkowiczów, a także… pracowników fundacji. Ci ostatni nie mają złudzeń: – Rodzina w komplecie, wszyscy odświętnie ubrani, choinka, kolędy, pani domu się naharowała przy sprzątaniu i gotowaniu, wszystko jest jak spod igły. Nagle dzwonek do drzwi, a za drzwiami bezdomny, niedomyty, z reklamówkami, w których nie wiadomo, co trzyma. Kto by go wpuścił? Dla niego jest takie miejsce jak nasza stołówka. Prowokacja TVN Opinię taką potwierdza akcja, którą dwa lata temu przeprowadził jeden z dziennikarzy TVN. Udając osobę samotną, w kryzysie bezdomności i bez pieniędzy przez ponad trzy godziny usiłował załapać się gdzieś na Wigilię. Zadzwonił do drzwi 60 domów i mieszkań, przypominając o zwyczaju zostawiania pustego nakrycia i pytając, czy może być tym zbłąkanym wędrowcem. 54 razy odesłano go z niczym. Ten, kto otworzył, wykręcał się w różny sposób. Ato mówił, że żona czy mąż się nie zgodzą, że sam jest w gościach, że ma covid. Albo po prostu: nie, bo nie. Raz poradzono „bezdomnemu” dziennikarzowi, by poszedł do pobliskiego kościoła, bo tam jest wieczerza dla biednych i samotnych. Tylko w sześciu miejscach dziennikarz usłyszał: zapraszamy. Komentując tę prowokację w programie Dzień Dobry TVN psycholożka społeczna dr Marzena Cypryańska-Nezlek stwierdziła, że gdyby do drzwi pukała kobieta, pewnie więcej rodzin by ją wpuściło, mniejsza byłaby obawa przed obcym. Jednocześnie jednak pani psycholog podkreśliła, że obserwacje dziennikarza zgadzają się z wynikami badań wskazującymi na bardzo niski wskaźnik zaufania społecznego w Polsce. I że jest on uwarunkowany nie tyle jakąś naszą narodową cechą, lecz historią. Wpływ mają na niego nawet ostatnie lata pogłębiającej się polaryzacji społecznej i rosnącego hejtu. Wolimy być ostrożni Poziom zaufania społecznego w naszym kraju od ponad 20 lat monitoruje Centrum Badania Opinii Społecznej. Przygląda się z naukowego punktu widzenia temu, jaki stosunek do innych ludzi cechuje Polaków, czy są wobec obcych otwarci i pozytywnie nastawieni, czy zdystansowani i nieufni. Najświeższe wyniki opublikowało w komunikacie z 2024 r. Od 2002 r. przeważająca liczba respondentów CBOS uważa, że „w relacjach z innymi ludźmi trzeba zachowywać daleko posuniętą ostrożność”. Średnio to aż 73 proc. badanych. Niespełna jedna czwarta deklaruje natomiast zaufanie (czy też „raczej zaufanie”) do większości społeczeństwa. Wyniki te zauważalnie zmieniły się w 2022 r., kiedy odsetek ufnych ludzi zmalał do 19 proc. W 2024 znów się podniósł – o 5 punktów procentowych. „Z analizy zróżnicowań społeczno-demograficznych wynika, że zaufaniu do innych wyraźnie sprzyja wyższy poziom wykształcenia i status społeczno-ekonomiczny, ale także zamieszkiwanie w większych miejscowościach” – czytamy w badaniu. Czyli większa niż przeciętnie otwartość i zaufanie są cechą osób z dyplomem wyższej uczelni, mieszkających w największych miastach i lepiej sytuowanych, a przynajmniej dobrze oceniających swoją sytuację materialną. A szczególnie tych zatrudnionych w instytucjach państwowych i publicznych, zwłaszcza należących do kadry kierowniczej i samodzielnych specjalistów oraz do średniego personelu i techników. Jako najbardziej nieufni i zdystansowani wobec innych jawią się z kolei mieszkańcy wsi, ludzie z wykształceniem podstawowym i zasadniczym zawodowym, o najniższych dochodach, źle oceniający swoje warunki materialne. Największa nieufność panuje wśród bezrobotnych, niewykwalifikowanych robotników oraz rolników. W mniejszym stopniu na poziom zaufania społecznego wpływają poglądy polityczne i światopogląd. CBOS podaje, że lewicowcy są na ogół pozytywne nastawieni do obcych, jedynie w tej grupie wskaźnik zaufania ma wartość dodatnią. Przeciwnie jest u osób o przekonaniach centrowych czy prawicowych. Ponadprzeciętnie niski poziom braku zaufania Centrum zarejestrowało w elektoracie PiS. Jeszcze niższy – wśród wyborców Konfederacji. Natomiast największy sceptycyzm demonstruje ktoś, kto nie umie sprecyzować, po której stronie sceny politycznej stoi. Nastawienie wobec innych ludzi w pewnym stopniu zależy też od religijności – ustalił CBOS. Niewierzący czy tzw. niepraktykujący demonstrują relatywnie najmniejszy dystans w kontaktach z innymi ludźmi. Największy – osoby głęboko religijne, kilka razy w tygodniu oddające się nabożnym praktykom. Wszyscy równi – Mnie tam za jedno, w co kto wierzy, na kogo głosuje i ile zarabia. Do niczyich drzwi dzwonił nie będę, nawet jeśli tam naprawdę trzymają na stole pusty talerz – podsumowuje pan Antoni. – Oni by się czuli źle z kimś obcym, nawet by im było ciężko pogadać przy nim o rodzinnych sprawach, a przecież Boże Narodzenie to święta rodzinne. Ja też bym się źle czuł, jak intruz. A na Wigilii charytatywnej wszyscy jesteśmy u siebie i równi. Tak wolę.

Wigilia 2025 na 350 osób w Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam”

2025-12-23 Brak komentarzy

Było skromnie ale serdecznie: barszcz z uszkami, ryba, kapusta, ziemniaki, coś słodkiego… Ubraliśmy choinkę. W stroikach zdobiących stoły płonęły świeczki zapalone od Betlejemskiego Światełka Pokoju, przyniesionego nam przez harcerzy. Fundacja Chrześcijańska „Adullam” 23 grudnia urządziła spotkanie wigilijne. Tradycyjnie uczestniczyli w nim wszyscy, którzy przychodzą do jej stołówki na obiady – osoby samotne, bez domu, pracy, pieniędzy, chore. W sumie 350 osób. Tradycyjnie też zaproszeni zostali członkowie władz miasta (reprezentował ich wiceprezydent Ryszard Stefaniak) i przedstawiciele urzędów odpowiedzialnych za politykę społeczną w Częstochowie. – Niech święta upłyną Wam w miłości i radości – życzyła zebranym prezes fundacji Elżbieta Ferenc. Przy wyjściu każdy dostał paczkę z prowiantem na następne dni Bożego Narodzenia, zawierającą – obok podstawowych produktów spożywczych – tradycyjne dania świąteczne. Działanie partnerskie w ramach zadania publicznego „Prowadzenie Centrum Aktywności Obywatelskiej dzielnic Centrum (Śródmieście) i Stare Miasto w Częstochowie przy ul. Krakowskiej 34”.

Kopiarko-drukarko-skaner kupiony, działa – dzięki rządowemu programowi PROO 5

2025-12-18 Brak komentarzy

Pod koniec roku Adullam musiało poczynić poważną inwestycję. Została zrealizowana w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030, Priorytet 5 – edycja 2025. Dokonaliśmy zakupu nowego kombajnu do drukowania, skanowania i kopiowania. Nasz poprzedni nagle uległ awarii. Na szczęście jeden z rządowych programów służy pomocą w takich sytuacjach – gdy w efekcie niespodziewanego zdarzenia jakaś organizacja staje w obliczu dużych wydatków. Szczególnie, gdy owo zdarzenie znacząco wpływa na jej skuteczność działania i realizację celów statutowych. Program ten realizuje Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Nasza fundacja zwróciła się do niego o dotację na zakup urządzenia wielofunkcyjnego, łączącego kserokopiarkę, drukarkę i skaner. Dostała 9 800 zł. Maszynę kupiliśmy 27 listopada, zamontowaliśmy i od tej pory obsługuje całą fundację. Inwestycja została zrealizowana w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030, Priorytet 5 – edycja 2025.

Ćwiczenia z grafiki warsztatowej w Adullam. Dwie godziny radosnego ciapania w farbie

2025-12-16 Brak komentarzy

Specjalistki od plastyki nie nadążały z obsługą prasy drukarskiej, gdy 14 dzieci wzięło się na poważnie do robienia bożonarodzeniowych obrazków na torbach. Zajęcia zorganizowane przez UJD zakończył artystyczny sukces. Świąteczne warsztaty graficzne dla najmłodszych były inicjatywą Katedry Grafiki Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Jej wykładowczynie i doktorantki – dr Marta Śliwiak, mgr Aleksandra Bożek-Gogolewska, mgr Dorota Bujak oraz mgr Paulina Bobak – zjawiły się 10 grudnia w Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” obarczone materiałami plastycznymi i niedużą prasą drukarską. Czekało na nie 14 dzieci z prowadzonej przez fundację Świetlicy „Życie poza szkołą”, gotowych zmierzyć się z tajemnicami Sztuki. W relacji uczestników wydarzenie przebiegało następująco: – Panie przyniosły różne wzory na takim jakby grubym papierze. Bałwanki, renifery… Można sobie było odpatrzeć i narysować podobny, albo zupełnie nowy, swój. Trochę odpatrzaliśmy. Potem się to wycinało… i na torbę. Gotowe szablony dzieci samodzielnie pokrywały farbą drukarską, różową albo niebieską, smarując uważnie wałkiem wycięte kawałki. Potem umieszczały je pod prasą, razem z torbą z tkaniny. Wzory odbijały się na materiale, tworząc unikatową ozdobę. Tak się to podobało uczestnikom warsztatów, że entuzjastycznie ruszyli do produkcji masowej. Panie graficzki nie nadążały z zadrukowywaniem kolejnych sztuk bawełny. – Można taką torebkę dać mamie w prezencie. Ucieszy się. Pani powiedziała tylko, że wzór trzeba uprasować żelazkiem, inaczej się spierze – relacjonują dzieci. Zabawa trwała całe dwie godziny. Wszyscy byli umazani farbą, ale pełni satysfakcji. Zwłaszcza że panie z uniwersytetu pochwaliły nasze dzieci za robiącą wrażenie kreatywność. Jej rezultat – stos kolorowych toreb – czeka teraz na wieczór gwiazdkowy.

Latarenka z Betlejem właśnie dotarła do Adullam

2025-12-15 Brak komentarzy

Formalnie rzecz biorąc możemy przy Krakowskiej 34 zaczynać święta. Harcerze właśnie przekazali nam światełko zapalone w Grocie Narodzenia Chrystusa. To tradycja rozpoczęta w 1986 roku. Betlejemskie Światło Pokoju przyniósł do Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” harcmistrz Sławomir Radosz, zastępca komendanta Hufca ZHP Częstochowa. Nasza prezes Elżbieta Ferenc przejęła płomyk na świecę tak dużą i grubą, żeby wystarczyła do Bożego Narodzenia. Ustawiliśmy ją w stołówce, czyli tam, gdzie 23 grudnia siądzie do świątecznego posiłku 350 osób. To już 39. odsłona akcji zainicjowanej przez austriackich skautów. Co roku w grudniu światło zapalone w Grocie Narodzenia Chrystusa w Betlejem, gdzie płonie wieczny ogień, dostarczane jest do Wiednia. – W tym roku przyleciało samolotem. Z Wiednia pojechało do Linzu, skąd pobrało je ponad 20 organizacji skautowych i harcerskich. Polskę reprezentował harcmistrz Marcin Różycki, komendant Śląskiej Chorągwi ZHP. 17 grudnia na Jasnej Górze światło przejęli członkowie Hufca Częstochowa – opowiada hm. Radosz. Aktualnie harcerska sztafeta dociera do organizacji pozarządowych, parafii, szkół, szpitali, urzędów i zwykłych domów. 18 grudnia będzie miała przystanek w Piekarach Śląskich, skąd zapalone świece rozjadą się na cały kraj. – Jest też inna droga – dodaje Sławomir Radosz. – Światło przywożone jest do ośrodka harcerskiego Głodówka w Zakopanem. Potem wędruje na Ukrainę, Litwę i Łotwę, a wreszcie płynie flagowym żaglowcem ZHP, czyli Zawiszą Czarnym, do Niemiec i Szwecji. Dociera nawet za ocean, do USA, ale drogą powietrzną, bezpośrednio z Austrii. Za rok skauci i harcerze obchodzić będą 40. rocznicę swojej akcji. W tym roku ma ona hasło „Pielęgnuj dobro w sobie”.

Wizyta studyjna pracowników Adullam w ośrodku leczenia uzależnień

2025-12-14 Brak komentarzy

Byliśmy w gościach – aż pod Jelenią Górą, w Janowicach Wielkich na Pogórzu Rudawskim. Działa tam Chrześcijański Ośrodek dla Osób Uzależnionych „Nowa Nadzieja”. Zajmuje się ofiarami alkoholizmu, narkomanii, hazardu… Placówka prowadzi terapię w oparciu o wartości chrześcijańskie, czyli tak samo jak nasza fundacja. Przeznaczona jest tylko dla mężczyzn, bo po latach doświadczeń z pacjentami obu płci specjaliści z Janowic uznali, że rozdział taki jest z wielu względów skuteczniejszy dla leczenia. Ośrodek nie działa dzięki kontraktom z Narodowym Funduszem Zdrowia, wspiera go Kościół Zielonoświątkowy. Jednostka funkcjonuje bowiem przy lokalnym zborze, a pastor jest jednocześnie jednym z jej pracowników. Z dwudniową wizytą studyjną wybrali się tam terapeuci z Adullam, opiekunowie z naszego schroniska dla osób w kryzysie bezdomności (muszą mieć jak największą wiedzę o skutkach uzależnień), wychowawcy ze świetlicy dla dzieci (mają kontakt z uzależnionymi rodzicami), a także jedna osoba uzależniona z hostelu przy ul. Krakowskiej. Była okazja, by skonsultować się ze specjalistami z Janowic, osobami korzystającymi z ośrodka i wolontariuszami. Ci ostatni zresztą to w większości byli rezydenci, którzy po odbytej terapii wracają do Nowej Nadziei, by tam pomagać. Inni po zakończeniu podstawowej fazy leczenia zostają tam na tzw. terapii pogłębionej – jest to ich samodzielna, świadoma decyzja. Był to bardzo pożytecznie spędzony weekend. Dziękujemy za zaproszenie. Wizyta była jednym z działań klubu abstynenta „Droga do wolności”, prowadzonego przez Fundację Chrześcijańską „Adullam” w ramach projektu dofinansowanego przez miasto gminę Częstochowa.

Archiwalne posty
Gdzie nas szukać
ul. Krakowska 34
42-202 Częstochowa
+48 34 365 39 46
+48 34 365 38 30
biuro@adullam.pl
Przewijanie do góry