Sukces przed tarczą: darterzy z Adullam awansowali

2025-04-29 Brak komentarzy

Mamy mistrzostwo w klasyfikacji indywidualnej, a w grupowej zostaliśmy wicemistrzami. Drużyna seniorów z Adullam rzucała we wtorek rzutkami do tarczy. Zaliczyła awans w tabeli i wróciła z tych zawodów w glorii chwały. Zawody Sportowe w Darta po raz kolejny organizowało częstochowskie koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, czyli PSONI. Cel zabawy – popularyzacja tej dyscypliny sportu wśród osób z niepełnosprawnością, pobudzenie ich aktywności ruchowej, zagospodarowanie czasu wolnego, promocja zdrowego i aktywnego stylu życia, nauka zasad fair play. We wtorek 29 kwietnia uczestnicy zebrali się przy ul. Focha, w sali sportowej Częstochowskiego Centrum dla Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Każdą drużynę tworzyło pięcioro zawodników (płeć i wiek obojętne). Każda miała koszulki innej barwy; seniorzy z Adullam – pomarańczowe. Reprezentacja naszej fundacji wystąpiła w składzie podobnym do tego, w którym rok wcześniej zajęła drużynowo trzecie miejsce. Była mocno zdeterminowana, by je obronić. Jak zwykle dotąd, każdy z zawodników oddawał trzy rzuty, po czym przechodził na koniec kolejki w swojej drużynie, czekając na następne trzy rzuty. W sumie było to sześc kolejek, a więc 18 rzutów. Zdobyte w ten sposób punkty sumowały się na kontach poszczególnych uczestników. Podium zajęło troje z nich, z największą liczbą „oczek”. Z kolei suma punktów zgromadzonych indywidualnie przez członków każdego zespołu decydowała o miejscu w klasyfikacji drużynowej. Najlepszą zawodniczką imprezy okazała się reprezentantka Adullam Anna Gęsiarz. Miejsca drugie i trzecie zajęli odpowiednio Dawid Raczyński i Artur Zięba. W klasyfikacji grupowej złoty medal wywalczył Klub Środowiskowy „Parasol”. Srebrny – fundacja Adullam. Brązowy – Dom Pomocy Społecznej dla Dorosłych prowadzony przez Zgromadzenie Braci Albertynów. – W ubiegłym roku mieliśmy drużynowo trzecie miejsce, a teraz drugie, czyli zaliczyliśmy awans – cieszą się nasi darterzy. Czy przygotowywali się jakoś specjalnie do zawodów? Nie, trenowali tylko trochę. Ale teraz się rozochocili. Skorzystają z faktu, że mają zamontowaną w fundacji tarczę ćwiczebną i podszlifują umiejętności, by za rok obronić zdobyte teraz srebro – a może i kolejny raz awansować.

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w Śniadanie Wielkanocne 2025

2025-04-25 Brak komentarzy

Tłumy ludzi poświęciły swój czas i wysiłek, by ta impreza mogła dojść do skutku. Przyłączyły się firmy z darowiznami. Przedstawiamy tych, których praca złożyła się na największe w mieście – a podobno też w całym regionie – charytatywne śniadanie wielkanocne. Śniadanie Wielkanocne jest wspólnym dziełem Partnerstwa na rzecz Aktywności Lokalnej „Stare Miasto – Nowe Życie”. Jego członkowie niczym stara gwardia ruszyli zgodnie do pracy, koordynowani przez Jolę Baron. Wolontariusze ze stowarzyszenia Agape, z Masy Krytycznej, Adullam, inicjatywy Działamy Pomagamy i skrzyknięci między mieszkańcami Starego Miasta ustawiali stoły i krzesła w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Elektryczno-Mechanicznych. Ogromne kwiaty do ubrania okien wystrzygały z kolorowego papieru i lepiły dzieci z Miejskich Przedszkoli nr 17 i 21 oraz ze świetlicy Życie poza Szkołą. Plastusiowe Przedszkole oraz Szkoły Podstawowe nr 12 i 35 stworzyły tyle kartek z życzeniami, barankami, kurczakami, królikami oraz pisankami, że wystarczyło ich do ustawienia przy każdym nakryciu. Fundacja Oczami Brata dostarczyła nam 300 kompletów sztućców i tyle samo serwetek. Każdy komplet został umieszczony w ozdobnych kółkach z kartonu, wyprodukowanych przez Stowarzyszenie „Podaj Dalej” i seniorów z Dziennego Domu Pomocy „Pomocna dłoń” prowadzonego przez Adullam. Żywe stroiki z rzeżuchy i wielkanocnych zwierzątek przygotowaliśmy dzięki stowarzyszeniu Canis e Catus. O piękny wygląd stołów dbała również częstochowska FITOstacja; jej dziełem były ozdoby w kształcie wiosennych krasnali. Gdy w Wielką Sobotę 19 kwietnia zaczęli się schodzić uczestnicy śniadania, ich ruchem kierowali: Stowarzyszenie „Dla Rodziny”, Adullam, Towarzystwo Przyjaciół Częstochowy, Jurajski Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej, stowarzyszenie Canis e Catus, inicjatywa Działamy Pomagamy oraz członkowie Masy Krytycznej i Straż Miejska całościowo pilnująca porządku. Zakwas na żurek ufundował nam Związek Przedsiębiorców i Pracodawców – Częstochowa, a wywar powstał na białej kiełbasie od firmy Aleksandria. Zupę nalewali wolontariusze z Adullam i kościoła Słowo Wiary, a roznosili ją – podobnie jak inne dania – członkowie Sztabu Ratownictwa i Łączności „Rescue Team” (zgłosili się jednocześnie jako zabezpieczenie medyczne imprezy), stowarzyszenia HelpCzewa, inicjatywy Działamy Pomagamy oraz wychowawcy i młodzież ze świetlicy Adullam. Przy wydawaniu paczek z prowiantem pomagały firma GapPag i fundacja Latarnia, które dodatkowo, wraz z Adullam, wzięły na siebie obowiązki transportowania do szkoły wszystkiego, co było wykorzystane przy śniadaniu. Obsługę medialną zapewnili: Agnieszka Małasiewicz i Kościół „Słowo Wiary” (zdjęcia), RM Group (wideo) oraz Andrzej Zieliński (nagłośnienie). Ilustracja muzyczna przedstawienia to dzieło perkusisty Pawła Skuzy, Czesława Zellera grającego na gitarze basowej, Moniki Kameli (gitara akustyczna, śpiew), Agnieszki Cieślińskiej wspomagającej nas wokalem, a także Liudmily Kosteretskiej, która do tego przez całe śniadanie grała na pianinie ciekawie zaaranżowane utwory wielkanocne. Maria Krakowian ubarwiła część oficjalną śniadania, recytacją wiersza Marii Konopnickiej „Chrystus i dzieci”. Trzeba też koniecznie przypomnieć, jak bardzo pomogli nam wszyscy, którzy w mediach społecznościowych zachęcali do darowizn na rzecz fundacji Adullam, spinającej śniadaniowe działania także od strony finansowej. Mówił o nas Piotr Kupicha, wokalista i założyciel zespołu Feel. Aktorzy częstochowskiego teatru Sylwia Karczmarczyk i Karol Czajkowski podkreślali w swoim spocie: „Dobro wraca!”. A Karolina Fiala i Barbora Dobisarova z Teatru Spejbla i Hurvinka w Pradze nagrały nam wzruszającą scenkę z udziałem zabytkowej marionetki. Wielkim sprzątaniem po śniadaniu zajęły się jak zwykle niezawodne Kobiety Ziemi Częstochowskiej. Środków czystości dostarczyły im firmy Ernest, Dabex i Lorentz. Śniadanie Wielkanocne zostało zorganizowane przez Partnerstwo na rzecz Aktywności Lokalnej „Stare Miasto – Nowe Życie”. To jedno z działań w zadaniu publicznym Prowadzenie Centrum Aktywności Obywatelskiej dzielnic Centrum (Śródmieście) i Stare Miasto w Częstochowie przy ul. Krakowskiej 34. Zadanie dofinansowane jest przez gminę Miasto Częstochowa.

Śniadanie Wielkanocne za nami. Podsumujmy to wydarzenie

2025-04-25 Brak komentarzy

Odbyło się już po raz 12. Organizowało je Partnerstwo na rzecz Aktywności Lokalnej „Stare Miasto – Nowe Życie”. Trzysta osób zjadło tradycyjny posiłek w szkole przy ul. Targowej, do stu nieopuszczających domu śniadanie wielkanocne zostało zawiezione. Do tego każdy dostał paczkę z prowiantem na resztę świąt. „Brawo, ekipa i tak trzymać” – podziękowała nam jedna z uczestniczek imprezy. Tegoroczne Śniadanie Wielkanocne wypadało w Wielką Sobotę, 19 kwietnia, a więc już w Wielki Czwartek weszliśmy w najgorętszą fazę przygotowań. Przede wszystkim ustawiono stoły i krzesła w sali gimnastycznej Zespołu Szkół Mechaniczno-Elektrycznych im. Pułaskiego przy ul. Targowej (to ona udzielała nam swoich pomieszczeń, bo fundacja nie dysponuje jadalnią na kilkaset osób). Blaty okryto obrusami, rozłożono serwetki i sztućce w dekoracyjnych kółkach ręcznej roboty. Na każdym stoliku stanęła doniczka z kępą rzeżuchy i wetkanym w nią kurczakiem lub zającem. Na oknach zawisły wielkie kolorowe kwiaty, a przy scenie rozmieszczono papierowe brzozy. Marcheweczka – ciach, ciach, ciach W czwartek po południu przystąpili do akcji ci, którzy mieli zadbać o to, by na stołach było co postawić. Na pierwszy ogień poszło siekanie warzyw do tradycyjnej sałatki w majonezie. Pracami 20 podkuchennych, w większości wolontariuszek, kierował nasz szef kuchni Jacek Wencel. Pozwolił ujawnić przepis na to danie, podawane w Adullam od 12 lat. Każdego roku sałatka robiona jest podług identycznej receptury – jak wino z apelacją.Oto składniki:– ziemniaki – 45 kg– marchewka – 65 kg– pietruszka (korzeń) – 20 kg– seler (korzeń) – 10 kg– jabłka – 15 kg– ogórki kiszone – 25 kg– groszek konserwowy – 15 kg– pory – 8 szt.– jajka – 200 szt.– majonez – 20 kg– musztarda – 7 kg.Warzywa trzeba ugotować w mundurkach tak, by były jędrne. Obrać. Siekać niezbyt drobno. Polać ulubionym majonezem. Doprawić. Mieszać wiosłem w basenie (tak nazywa się w kuchni Adullam wielką kopyść i ogromne naczynie do łączenia składników potraw). Wracając do akcji wielkiego krojenia, to miało ono dwóch cichych bohaterów: prawie trzy godziny siekali cebulę do którejś z wielkanocnych potraw, i nie rzekli ni słowa skargi, nie uronili ani jednej łzy. Stukali nożami i gawędzili o… rowerach. Różne są metody, by nie płakać nad cebulą, nigdy jednak nikt nie odkrył, że wystarczy dyskusja o przerzutkach i butach gravelowych! Godzina zero Wielki Piątek w kuchni Adullam był jak cisza przed burzą. Trwało skupione skubanie jajek, od czasu do czasu szef Jacek chciał, by mu jeszcze coś dokroić. Natomiast świt Wielkiej Soboty zastał go nad parującymi kotłami żurku i piecem wypełnionym białą kiełbasą dla 400 osób. Jednocześnie grupa pomocników szykowała bufet dla wolontariuszy: mieli pracować przez wiele godzin, trzeba było pomyśleć także o posiłku dla nich. Rano samochody dostawcze zawiozły wielolitrowe termosy z zupą do szkoły, gdzie w sali gimnastycznej wygospodarowano trochę miejsca na zaplecze gastronomiczne. Razem z żurem pojechały tam kosze chleba i ptifurków z kiełbaską, wanny sałatki i przepołowionych jajek. Gdy schodzący się goście poszli do sali teatralnej oglądać spektakl, jedna grupa wolontariuszy w sali gimnastycznej rozstawiała przy każdym nakryciu kubeczki z gorącym piciem i tacki z czekadełkami w postaci ciastek i cukierków, a druga już zaczynała nakładać śniadaniowe porcje na 300 jednorazowych talerzyków. W tym samym czasie Straż Miejska i pracownicy Adullam rozwieźli śniadanie i paczki z prowiantem na całą Wielkanoc 100 osobom, które ze względu na stan zdrowia nie mogły opuścić domu i cieszyć się wspólnym świętowaniem. Paczkę (15 produktów spożywczych i specjalnie przygotowanych dań) otrzymał także każdy, kto zjawił się w szkole przy Targowej. Kilkanaście godzin wcześniej w pakowaniu tego prowiantu wzięło udział około 30 wolontariuszy i pracowników Adullam. Dzieci zabierają głos Część artystyczna na śniadaniu była u nas od zawsze. I od zawsze główną rolę grały w niej dzieci ze Świetlicy „Życie poza szkołą”, łącząc poważne zadanie bawienia śniadaniowych gości z zabawą w teatr i przekazywaniem światu ważnego przesłania. W tym roku był to teatr cieni, plus scenki aktorskie i muzyczne, z piosenkami. Na początku Małgorzata Grudzińska z Adullam opracowała koncepcję i scenariusz spektaklu. Wtedy można się było zająć rekwizytami. Na pierwszy ogień poszedł biały ekran konieczny do rzucania cieni – cztery na dwa metry. Wykonania go podjęła się jedna z pracownic fundacji. Zaczęła od… wypucowania podłogi, bo metry sztywnego płótna uparcie zsuwały się ze stołu, na którym stała maszyna do szycia, a ekran musiał zachować nieskazitelną biel. Na jego tle oglądaliśmy sceny męki Pańskiej. Magia teatru działała na całego, pewnie więc nikt nie zwrócił uwagi, że straszliwe flagrum użyte do biczowania Jezusa to tak naprawdę drewniane łyżki podebrane z kuchni, do których uwiązano zasupłane sznurki. Zaś młoty, którymi oprawcy dokonywali krzyżowania, były w rzeczywistości z niegroźnego plastiku i miały wesolutki żółty kolor, kupione zostały bowiem w hurtowni z zabawkami na Rynku Wieluńskim. Potrzebne były jeszcze rogi i czarno-czerwona peleryna dla Księcia Piekieł, a także czarno-czerwone peruki dla jego sług. Po teatrze cieni bowiem nastąpiła część druga i całą scenę wypełniły diabły i diablęta, chwaląc się tym, ile złego robią na świecie. W kontrze do nich chór dzieci i seniorów z Adullam śpiewał o nadziei, pokoju i radości. Oficjalnie zaczynamy Choć była to Wielka Sobota i na każdego czekał dom z różnymi przedświątecznymi obowiązkami, zaszczyciło nas swoją obecnością wielu ważnych gości, na czele z Zastępcą Wojewody Śląskiego Adamem Zaczkowskim, Wiceprzewodniczącym Sejmiku Województwa Śląskiego Stanisławem Gmitrukiem i Wiceprezydentem Częstochowy Ryszardem Stefaniakiem. Ich obecność okazała się kluczowa dla dwóch ważnych wydarzeń. Oto prezes zarządu Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” Elżbieta Ferenc otrzymała Medal 1000-lecia Korony Polskiej. – Jest pierwszą osobą w Częstochowie, która zostaje nim uhonorowana – mówił wiceprezydent Stefaniak. – W 1925 roku ustanowiono takie odznaczenie na 900. rocznicę koronacji Bolesława Chrobrego; restytuowaliśmy je, by wręczać zasłużonym. Tak jak 100 lat temu, na awersie medalu widnieje portret króla. Rewers zajmuje mapa Polski z roku 1025. Nie był to koniec uroczystości. Stanisław Gmitruk i Adam Zaczkowski wręczyli Zbigniewowi Jadczakowi, prezesowi Regionalnego Związku Stowarzyszeń Abstynenckich Ziemi Częstochowskiej, Złotą Odznakę Honorową „Za zasługi dla województwa śląskiego”. To nagroda za wiele lat pracy przy propagowaniu życia w trzeźwości. A potem Mariusz Cieśliński z Kościoła „Słowo Wiary” pobłogosławił wielkanocne potrawy i śniadanie można było uznać za rozpoczęte. Chwila wzruszenia Niektórzy z uczestników śniadania zostawili nam kartki ze świątecznymi

Seniorzy z Adullam opowiadają o świętach wartych zapamiętania

2025-04-18 Brak komentarzy

Wielkanoce z roku 1984, 1997, 2000, 2021… Nakładają się na siebie, tworząc w miarę jednolity, ogólny obraz: dom, rodzina przy stole, długie Polaków rozmowy, jak zawsze świetny sernik cioci Zosi. Po latach już nie pamiętamy, co się konkretnie w którym roku działo. A może jednak? Seniorzy z Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” dostali zadanie bojowe: powiedzcie, która Wielkanoc zapadła Wam szczególnie w pamięć i dlaczego. Oto ich wspomnienia. MarekNajlepsze święta są wtedy, kiedy ludzie są blisko siebie. Dlatego – paradoksalnie – szczególnie zapamiętałem te, które spędziłem zupełnie sam. To było w 1988 roku. Wyjechałem z Polski do Włoch, przymierzałem się do emigracji w USA. Robiłem to z myślą o rodzinie: żeby zarabiać, żeby moim bliskim było lepiej. Pierwszy raz znalazłem się tak daleko poza domem. W hotelu mieszkało trochę ludzi w identycznej sytuacji, jak ja. Niby znajdowaliśmy się tam razem, ale tak naprawdę – każdy osobno. Czasy były wtedy takie, że nawet dodzwonić się do kraju było trudno, więc siedziałem w te święta w pokoju hotelowym, a w głowie kłębiły mi się wspomnienia o moich najbliższych. Czy to była Wielkanoc warta zapamiętania? Może i tak, bo spędzona na refleksjach. MariaTeż mam w pamięci Wielkanoc, kiedy moja rodzina nie mogła być razem – w pierwszym roku pandemii. Zabronili się wtedy ludziom gromadzić, nawet z domu nie bardzo pozwalali wychodzić. Dlatego w jedno święto przyszedł jeden syn, w drugie drugi… Normalnie do stołu siadało 18-19 osób, a wtedy góra cztery. I cały czas się myślało, co robi reszta. To najsmutniejsza ze wszystkich moich Wielkanocy. MirosławaPamiętam święta z dzieciństwa: mama kupowała mi zawsze na Wielkanoc nową sukienkę, nowe podkolanówki i buciki. Robiło to na mnie wielkie wrażenie, byłam zachwycona. Równie mocno podobało mi się to, że ludzie zbliżali się do siebie. W śmigus-dyngus sąsiedzi dzwonili do drzwi; otwierało się, a oni lu, wiadrem pełnym wody. Jednak nikt się nie gniewał, samemu się łapało za wiaderko i biegło polewać innych. Dzieci od każdego oblanego dostawały jajko. EwaTeż przeżyłam Wielkanoc, której najbardziej pamiętnym elementem okazała się sukienka od mamy – czerwona, śliczna. A do niej cienkie rajstopki, chyba pierwsze takie w moim życiu. Wystroiłam się w to wszystko i poszliśmy do kościoła. Mama przestrzegała: – Tylko uważaj, nie ubrudź się. Przyłączyła się do nas moja koleżanka i tak we dwie skakałyśmy po drodze. A tam kałuża. Koleżanka przeskoczyła ją jednym susem. Też tak chciałam i… chlup, kuprem w brudną wodę. Mama oczywiście kazała mi wrócić do domu. A ile mnie wyszturchała…A tak w ogóle, to wydaje mi się, że dawniej święta były bardziej świąteczne. Żyło się nimi na długo, zanim się zaczęły. Jak się tylko weszło na Zawodzie, żeby zrobić zakupy wielkanocne na rynku, wszystko tam już z daleka pachniało wędzonką, świeżym chlebem i drożdżowym ciastem. Ludzie się kręcili, dyskutowali, radzili jedni drugich… Byliśmy jak jedna wielka rodzina szykująca się do świętowania. MarianWędzonką to wszystko wtedy pachniało, bo samemu się przecież wędziło, w takich wielkich metalowych beczkach na podwórku. Do ognia wrzucało się gałązki jałowca (koniecznie z jagódkami) i jakiegoś drzewa owocowego, najlepiej gruszki albo wiśni. Dym z takiej mieszanki pachniał najpiękniej, najbardziej apetycznie. Sąsiedzi się wymieniali: jeden dał drugiemu kawałek szynki, w zamian dostał trochę kiełbasy… Albo wędzili wspólnie, pełniąc jeden po drugim dyżury przy beczce. MieczysławNajbardziej utkwiły mi w pamięci święta wielkanocne z ostatnich lat, kiedy jestem już sam. I nie są to dobre wspomnienia. Ileż Wielkich Niedziel i Lanych Poniedziałków można spędzić gapiąc się w telewizor? Dlatego teraz przychodzę stale do fundacji, bo tu wszyscy jesteśmy razem i od razu robi się człowiekowi jaśniej na sercu.Kiedy jest się z bliskimi, wszystko jakoś lepiej wygląda. Dlatego uważam, że dawniej na święta nawet pogoda była lepsza. Smakowało wszystko lepiej. I bawił się człowiek lepiej, nawet – a może zwłaszcza wtedy – kiedy chłopaki z dachu wiadrami lali wodę ludziom na głowy.

Zjeść samemu albo się podzielić. Byle nie marnować

2025-04-18 Brak komentarzy

W święta stoły mają się uginać. Ta tradycja jest tak stara i silna, że doczekała się nawet dowcipu znanego chyba wszystkim: „Przed świętami: – Nie rusz, bo to na Wielkanoc. Po świętach: – Zjadaj wreszcie, bo się zepsuje”. A potem gros przysmaków ląduje w koszu. Ten niezawodny scenariusz ma zastosowanie oczywiście podczas dużych świąt, gdy szykuje się tyle jedzenia, by do syta nakarmić rodzinę i wszystkich gości. (Ilu z nas na pytanie „Co robiłeś w Wielkanoc?” odpowie: „Jadłem”). Niestety, ten sam schemat wykorzystujemy także na co dzień. Jak podaje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, rocznie marnuje się w Polsce około 5 mln ton żywności (dotyczy to tzw. łańcucha od pola do stołu, czyli etapów: produkcja, przetwórstwo, dystrybucja i spożycie). – Tą ilością jedzenia moglibyśmy zapełnić około 12 miliardów talerzy (przyjmując, że przeciętny posiłek waży około 400 g). Albo wyobraźmy sobie, że ustawiając te zapełnione talerze jeden na drugim, osiągnęlibyśmy wysokość 90 tysięcy kilometrów, czyli prawie jedną czwartą drogi na Księżyc – tłumaczy w jednym z wywiadów Justyna Liptak, dyrektor Banku Żywności w Krakowie. Po przeliczeniu na jednego obywatela wychodzi ilość 126 kg. Dużo za dużo, choć i tak mniej niż na zachodzie Europy, gdzie wyrzucają średnio 179 kg. Globalnie zaś marnuje się w ciągu roku 1/3 – około 1,3 mld ton – wytwarzanej żywności, wciąż nadającej się do spożycia. Z tego, co marnujemy w Polsce, aż 60 proc. wyrzucamy my, zwykli konsumenci, w naszych własnych gospodarstwach domowych. To niemal 3 mln ton. U przeciętnej rodziny w śmieciach lądują produkty spożywcze o wartości około 3 tys. zł rocznie. Najczęściej są to wędliny, świeże owoce i warzywa. Przede wszystkim zaś pieczywo. Norwid już by o nas nie napisał: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie”… Do wyrzucania pieczywa przyznaje się aż 52 proc. badanych. – Wyrzucam, co mam robić? – mówi pani Barbara. Także u niej chleb trafia do kosza, choć to gospodyni zawołana. – Dzieci i mąż jedliby tylko świeże pieczywo, chrupiące. Najlepiej prosto z pieca, jeszcze ciepłe, jak to pieczone na miejscu w marketach. Na inne kręcą nosem. Bułki na drugi dzień już nie tkną, bo sucha. Moja mama tarła takie bułki i panierowała w nich kotlety. Ja tego nie robię, bo ograniczam w mojej kuchni potrawy smażone: są niezdrowe. Kobiety częściej niż mężczyźni przyznają się do marnowania żywności. – W sklepach cały czas są jakieś promocje, zwłaszcza teraz, przed świętami – tłumaczą. – Czasem się nakupi różnych rzeczy tylko dlatego, że cena okazyjna, i potem tego nie sposób przejeść. Mija termin ważności i już, do kosza. Przecież nie dam rodzinie nadpsutych warzyw albo przedatowanej wędliny. Zresztą wszystko teraz psuje się błyskawicznie. Dawniej pomidory mogły tydzień leżeć i nic; teraz pleśnieją po dwóch, trzech dniach. Szynka kupiona na wagę już dwa dni później robi się oślizgła i zaczyna podjeżdżać. Im więcej ktoś zarabia, tym łatwiej przychodzi mu pozbywanie się zawartości lodówki. Częściej robią to mieszkańcy dużych miast, np. półmilionowych. I ludzie młodsi, bo u 60-latków zjawisko to właściwie nie występuje. Powyższe dane zebrały współpracując ze sobą Federacja Polskich Banków Żywności, Instytut Ochrony Środowiska, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolniczego oraz Polskie Towarzystwo Technologów Żywności. Banki Żywności robią takie badania od 16 lat. Sytuacja nieco się zmieniła, gdy zaczęła rosnąć inflacja, a z nią ceny w sklepach i koszty życia. Tylko dlatego zaczęliśmy ograniczać marnowanie żywności (76 proc. badanych). Albo nie kupujemy produktów, które stały się dla nas za drogie (61 proc.), albo zmniejszamy wielkość porcji (36 proc.), albo przygotowujemy dania z mniejszej liczby składników (33 proc.). Niestety, aż 18 proc. badanych przyznało, że musiało w ogóle zrezygnować z niektórych posiłków. Banki Żywności radzą w swoich publikacjach, by nie marnować jedzenia np. dzięki wprowadzeniu do swojego gospodarstwa domowego zasady 4P:1 – planowanie zakupów z wyprzedzeniem;2 – przetwarzanie żywności, by wydłużyć jej trwałość;3 – odpowiednie przechowywanie produktów, sprawdzanie daty ważności;4 – podzielenie się zbędną żywnością. Zakupy róbmy zawsze po sprawdzeniu w kuchennych szafkach i lodówce, czego rzeczywiście nam brakuje. Przygotujmy listę potrzebnych rzeczy i trzymajmy się jej. No i nie idźmy do sklepu “na głodnego”: najedzeni, łatwiej oprzemy się pokusie dołożenia do koszyka czegoś jeszcze. Przechowywanie i przetwarzanie – produkty spożywcze warto tak układać w szafkach czy lodówce, by te z krótszym terminem przydatności do spożycia były zawsze z przodu. Jeśli się do tego nadają, pakujmy je do zamrażarki. Data ważności – pilnujmy jej. I pamiętajmy, że napis na opakowaniu „Najlepiej spożyć przed…” określa datę trwałości minimalnej, ale nie ostatecznej. Tak oznacza się produkty, które można jeść bezpiecznie nawet po terminie ważności, bo się nie psują, choć z czasem mogą zmienić konsystencję, kolor, zapach… W tej grupie produktów znajdują się m.in. makarony, kasze, ryż, kawa i herbata, przyprawy, konserwy, mrożonki.Co innego uwaga „Należy spożyć do”. Produkty z takim napisem na opakowaniu nie nadają się do spożycia po dacie ważności. Są to np. mięso i wyroby z niego, ryby, pasteryzowane soki, produkty mleczne, dania gotowe. Dzielenie się – święta są do tego doskonałą okazją, bo zwłaszcza wtedy zdarza się nam nakupić czegoś więcej, żeby na pewno nie zabrakło. Przyjadą goście; niech wyjadą obdarowani zapasem wędlin i ciast. No dobrze, to możemy zrobić my, konsumenci. A co np. ze sprzedawcami, restauracjami, firmami cateringowymi? Żywność marnuje się także u nich.Firmy takie mogą przekazywać żywność na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego, czyli pro publico bono. Dzięki temu odliczają sobie podatek VAT. Przepis ten obowiązuje od października 2013 r.Z kolei sklepy o powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw podlegają od 2019 r. Ustawie o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Mają obowiązek zawarcia z jakąś organizacją pozarządową umowy o nieodpłatnym przekazywaniu żywności jeszcze nadającej się do spożycia, ale już nieprzeznaczonej do sprzedaży, bo np. z wadami wyglądu albo opakowań. Z Adullam umowę taką podpisała sieć Biedronka. W Wielką Sobotę, kiedy wszyscy będą finalizowali przygotowania do Wielkanocy, ciesząc zapachem wędzonej szynki i drożdżowych bab, samochody fundacji zaczną objeżdżać magazyny Biedronek w całym mieście, zbierając to, co nie przetrwałoby świątecznego weekendu.

Nowy program antyalkoholowy w Adullam

2025-04-15 Brak komentarzy

15 kwietnia, akurat w Światowym Dniu Trzeźwości, nasza fundacja przyłączyła się do tegorocznych obchodów Częstochowskich Dni Trzeźwości. Te zaczęły się – jak zwykle – w Ogólnopolskim Dniu Trzeźwości, który wypada zawsze w poniedziałek poprzedzający Wielkanoc. – Nasze miasto dwa razy w roku szczególnie koncentruje się na działaniach profilaktycznych ukierunkowanych na zwalczanie choroby alkoholowej – mówiła do uczestników spotkania w Adullam Małgorzata Mruszczyk, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i przedstawicielka Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. – Są one koniecznością w sytuacji, gdy na świecie każdego roku aż 2,5 miliona ludzi umiera z powodu alkoholizmu. Jest on chorobą duszy, ale też problemem społecznym. Staramy się udowodnić, jak ważna jest profilaktyka. A tydzień przed Wielkanocą to dobry czas na powstrzymywanie się od spożywania alkoholu – choćby ze względu na Wielki Post i Wielki Tydzień. Pani dyrektor podkreśliła, że jeśli tylko ktoś potrzebuje pomocy w walce z uzależnieniem, to na pewno ją w Częstochowie znajdzie. Jednym z miejsc, które taką pomoc oferuje, jest Fundacja Chrześcijańska „Adullam”. Od lat prowadzi ona klub abstynenta i punkt pomocy dla uzależnionych od alkoholu. Teraz z kolei przygotowuje się do zupełnie nowego programu. – 30 wybranych osób będzie do nas przychodziło na spotkania w małych grupach – wyjaśnia prezes zarządu fundacji Elżbieta Ferenc. – Będą się uczyć, jak rozmawiać z uzależnionymi i przekonywać ich do rozpoczęcia terapii. Myślimy tu szczególnie o tych chorych, którym grozi odebranie dzieci przez odpowiednie służby. Pani prezes podkreśla, że takie sytuacje są niezwykle traumatyczne. Przede wszystkim dla najmłodszych, ale również dla ich rodzin. Strach przed utratą syna czy córki może skłonić pijących rodziców do podjęcia leczenia. I to właśnie do nich – zanim będzie za późno – mają trafiać uczestnicy programu Adullam. Rozpocznie się on już w maju. Działania związane z profilaktyką antyalkoholową realizowane przez Klub abstynenta „Droga do wolności” prowadzone są przez Fundację Chrześcijańską „Adullam” w ramach projektu dofinansowanego przez miasto gminę Częstochowa i w ramach zadania publicznego „Prowadzenie Centrum Aktywności Obywatelskiej dzielnic Centrum (Śródmieście) i Stare Miasto w Częstochowie przy ul. Krakowskiej 34”.

Adullam obecne w działaniach dotyczących bezdomności

2025-04-07 Brak komentarzy

4 i 5 kwietnia prezes Elżbieta Ferenc reprezentowała fundację Adullam na Walnym Zebraniu Ogólnopolskiej Federacji na rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności. Uwaga zebranych koncentrowała się na projektach realizowanych w bieżącym roku. Walne Zebranie Ogólnopolskiej Federacji na rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności zorganizowano w poznańskiej siedzibie Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka”. Trwało dwa dni, 4 i 5 kwietnia.Efektem spotkania stały się m.in. nowy statut, sprawozdanie merytoryczne i finansowe za 2024 r. oraz preliminarz na rok bieżący. Do tego przyjęto regulamin, zgodnie z którym będzie się można starać o członkostwo w Federacji. A także uchwałę o przystąpieniu do EAPN – Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu.Przedyskutowano projekty realizowane w bieżącym roku, a także stanowiska Federacji na 2025 r. Poruszano kwestię dostępu organizacji pozarządowych do środków na zieloną transformację i możliwości współpracy członków Federacji z Barka International. Ważnym punktem zebrania stało się podsumowanie działań władz Federacji kończących swoją kadencję. Otrzymały one jednogłośne absolutorium, po czym wybrano nowe władze, na lata 2025-2028. Adullam ma w nich swoje miejsce. Prezesem Zarządu został Jakub Wilczek z zabrzańskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Wiceprezeskami – Kamila Suchenek-Maksiak ze Stowarzyszenia Pomocy i Interwencji Społecznej oraz Lidia Węsierska-Chyc ze Związku Organizacji Sieć Współpracy Barka. Pozostałe członkinie Zarządu to Barbara Demidowicz i Małgorzata Sieńczyk z Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, Małgorzata Menderska z MONAR-u oraz Emilia Wesołowska z Fundacji Ambulans z Serca.Stanisław Słowik z Caritasu Diecezji Kieleckiej został przewodniczącym Komisji Rewizyjnej. Wiceprzewodniczącą – Elżbieta Ferenc z Adullam. W Komisji są razem z nimi Arkadiusz Lechowski z Centrum Służby Rodzinie i Krzysztof Wesołowski z Caritasu Diecezji Warszawsko-Praskiej.

Archiwalne posty
Gdzie nas szukać
ul. Krakowska 34
42-202 Częstochowa
+48 34 365 39 46
+48 34 365 38 30
biuro@adullam.pl
Przydatne linki
Nawigacja
Przewijanie do góry