Jak robisz wielką imprezę mikołajową w Adullam? Po pierwsze, szukasz w magazynie wieloryba


– No, tośmy dali ognia – wysapali pracownicy, wolontariusze i przyjaciele naszej fundacji, gdy było już po wszystkim. Pięć dni, pięć miejscowości, w każdej występ Mikołaja, spektakl w filharmonii, 1000 obdarowanych dzieci. „Mikołaj z ulicy Krakowskiej” 2025 przebił każdego ze swoich 19 poprzedników.

Zaczęło się w październiku od… kichnięć w magazynie rekwizytów świątecznych. A konkretnie tak: idziesz, mijasz magazyn, słyszysz gromkie „A psik” i łomot. Zaglądasz. Widzisz Małgosię umazaną kurzem, przesuwającą z hurgotem pudła pełne choinek, bombek, świątecznych zabawek.
– Czego szukasz?
– Wieloryba.


Robimy „Pinokia”

Wieloryb z wielkich arkuszy falistej tektury kryje się w magazynie od kilku lat. W 2020 r. miał zagrać w „Pinokiu” wystawianym przez Adullam z okazji Mikołaja, ale z powodu epidemii koronawirusa zakazano imprez masowych i do premiery nie doszło. W 2025 r. padł pomysł, by wykorzystać tamten scenariusz i kilka już gotowych rekwizytów. Trzeba je było tylko odszukać w magazynie.

Teoretycznie wieloryb jako ssak wielkogabarytowy powinien być doskonale widoczny. Ale nie jest. Dlatego Małgosia robi za Pana Maluśkiewicza:
– Cip-cip, wielorybku!
Gdzie ty jesteś, rybeńko?
Pokaż mi się choć tylko
Tyciutko, tyciuteńko…

O tym, że znalazła, pierwsze dowiadują się panie z najbliższej pasmanterii. Zostają mianowicie zaskoczone pytaniem o tasiemkę fosforyzującą na zielono – bo trzeba wielorybowi obszyć paszczę.


Czarujemy filharmonię

Skoro ma być przedstawienie, potrzebujemy sali ze sceną i widownią. Zarezerwowanie takiej na początek grudnia graniczy z cudem. Wierząc w niego mimo wszystko, dzwonimy do Filharmonii Częstochowskiej, robiąc do słuchawki minę Kota w Butach ze „Shreka”. Czemu tam? Bo filharmonia mieści 800 osób, a ty spodziewasz się tylu mniej więcej dzieci z rodzicami i opiekunami. I nie są to wszyscy odbiorcy prezentów, mieszkańcy Konopisk, Mykanowa, Opatowa i jurajskiego Olsztyna będą mieli spotkanie z Mikołajem w swoich gminach.

Trzepoczesz zatem rzęsami w impresariacie przy ul. Wilsona – przynajmniej o 10 miesięcy za późno, bo z takim mniej więcej wyprzedzeniem powinno się tam bukować salę na imprezy. Filharmonia wykonuje szpagat organizacyjny… i po dwóch tygodniach nerwowego czekania dostajesz wiadomość: jest dla was termin, szykujcie się na 1 grudnia.


Elfie, do dzieła!

Jest połowa października. Kruca bomba, mało casu – by zacytować klasyka. Trwa projektowanie kostiumów i scenografii. Ale prace przy produkcji mikołajowych pamiątek już się zaczęły. Małgosia traci głowę na giełdzie kwiatowej, kupując kilometry sznurka do makramy. Pomysł bowiem jest następujący: pleciemy makramowe choinki, ozdabiamy świecidełkami, suszoną lub sztuczną roślinnością i pierniczkiem.

Logopeda bez protestów godzi się czasowo dzielić siedzibę z terapeutą uzależnień i oddaje własny gabinet na warsztat dla elfów. Podłogę błyskawicznie pokrywają kartony pełne gałązek, mchu, maleńkich bombek…

Pamiątki mają wyrażać naszą wdzięczność za pomoc w organizacji Mikołaja. Ich docelowa liczba – 100.

Znaczący choć nieoczywisty wkład wnoszą do ich produkcji mieszkańcy Dziennego Domu Pomocy „Pomocna dłoń”, prawie 25 seniorów. Opiekujące się nimi Iwonka i Beata w wolnych chwilach biorą na siebie rolę elfów i plotą te choinki. Zegar tyka, sznurek szeleści… Starsi państwo, syci wrażeń na rowerze stacjonarnym, rotorkach i bieżni, przysiadają się do roboty. Popatrując na powstające ozdoby snują wspomnienia o dawnych Polakach.

Splecione podstawy Iwonka znosi do warsztatu elfów. Tam następuje proces zdobienia i pakowania w celofan. (Obejrzyj TUTAJ)


Materiał na chatkę z piernika

Najwyższy czas, by pomyśleć, czym wypełnimy paczki dla 1000 dzieci. Tyle ich ma się zjawić w sumie podczas całej imprezy „Mikołaj z ulicy Krakowskiej 2025”.

Viola ma wiele znajomych firm. A z tymi, których nie zna, chętnie nawiązuje przyjaźnie. W tej drugiej grupie trafia na producenta pieczywa cukierniczego Lambertz Polska. Być może używa prośby, może groźby, może promiennego uśmiechu, w każdym razie efektem jej działalności jest siedem palet pierników, ofiarowanych przez oszołomiony zarząd firmy. Trzeba tylko pojechać po nie do Katowic. Samochody fundacji, choć wszystkie typu kangoo, bo dostarczają codziennie dziesiątki pojemników z posiłkiem osobom obłożnie chorym, są za małe na siedem palet. Ale ktoś ma znajomego, który ma busa. Nie, wróć – miał busa, ale właśnie sprzedał. Ma za to przyczepkę. Właściwie przyczepę. Da radę siedmiu paletom? Powinien.

W wyznaczony dzień samochód pobrzękując ciągniętym wózkiem mknie ku Katowicom. Pół dnia później jeden z magazynów spożywczych Adullam wypełnia się kartonami pachnącymi imbirem. Ciastek jest tyle, że wystarczyłoby na budowę chatki Baby Jagi.

Szefujący magazynom Bogdan marszczy brew: – No zmieściło się, owszem, zmieściło. Ale gdzie ja do 1 grudnia będę trzymał puszki z mielonką?


Kulisy spektaklu

Znacznie wcześniej niż pakowanie prezentów zaczynają się w Adullam próby spektaklu „Pinokio”. Trzon wykonawców stanowią dzieci z prowadzonej przez fundację Świetlicy „Życie poza szkołą”. Ćwiczą bez wytchnienia… chyba że się im nie chce. Albo mają klasówkę i muszą się przygotować.
– Ja nie wiem, co będzie. Nie wiem – chwyta się za włosy Małgosia (ta od wieloryba), autorka scenariusza i główna reżyser spektaklu.

Część akcji dzieje się w cyrku. Super, będzie okazja, by dziewczynki dały popis swoich umiejętności akrobatycznych. Te szlifuje z nimi szkoła Snake Dance. Ona także wnosi wkład do choreografii. Skutkiem ubocznym powyższych działań są komunikaty krzyczane od czasu do czasu z podwórka w stronę II piętra, gdzie mieści się świetlica:
– Czy Alicja już ćwiczyła z dziewczynkami taniec wróżek?! Możemy zająć salę gimnastyczną?

Drugim filarem podtrzymującym „Pinokia” od strony muzycznej staje się częstochowskie Studio Piosenki „Metro”. Bierze na siebie oprawę muzyczną przedstawienia. Przez cały czas w jego trakcie ma stać na scenie grupa wychowanków Metra i śpiewać.

Im bliżej 1 grudnia, tym bardziej robi się nerwowo. Trema? Bynajmniej. Pinokio ma zapalenie oskrzeli, dwie wróżki i jedna syrenka morska leżą z grypą, grupa młodocianych chuliganów mająca kusić Pinokia do złego zaczyna kichać na potęgę.


Premiera


1 grudnia. Godz. 15. Filharmonia Częstochowska. Garderoba dzieci. Wpada Dina:
– Gdzie pistolet?!

Spokojnie. Chodzi o urządzenie do kleju na gorąco. Od rzetelnie brylantowego diademu jednej z laleczek odpadło świecidełko. I to na samym czubku. Trzeba je natychmiast przylepić na mur.

Monika, dzięki masowej produkcji pamiątek mikołajowych za pan brat z pistoletem, pomaga w naprawie awarii. – Tylu ludzi dostało Nobla za różne rzeczy, a nikt nie pomyślał o Noblu dla wynalazcy kleju na gorąco – zauważa filozoficznie.

Garderoba dzieli się na dwie części: duże przechodnie pomieszczenie z lustrzaną ścianą i trzy małe pokoiki, również z lustrami. Na każdej płaskiej powierzchni leżą w stosach barwne szyfony i organzy, stosy sztucznej biżuterii, cekinowych kapelusików i zgrzewek wody mineralnej.

Pierwsza z brzegu mała garderoba zostaje zamieniona w zakład fryzjerski. Panie z TEB Edukacja po kolei łapią każdą przebiegającą dziewczynkę, sadzają w fotelu i dawaj rozgrzewać lokówki. Pinokio, Błękitna Wróżka i Świerszcz już są w kostiumach. Dołącza do nich Kuba w brązowym fartuchu stolarza – nasz pracownik socjalny i wychowawca świetlicy, jedyny dorosły w obsadzie, obsadzony w roli Gepetta.

W kulisach sceny kręci się coś bardzo różowego. To małe wróżki urządzają sobie krótką próbę taneczną. Wirują na palcach, gną się w piruetach. Jako że nie mają profesjonalnych baletek (identyczny problem dotyczy tańczących laleczek, syrenek i akrobatek), zastępują je skarpetkami. I tak im się to podoba, że do samiutkiego końca przedstawienia biegają w nich, ewentualnie boso, po parkietach filharmonii. (Obejrzyj TUTAJ)

Tymczasem w garderobie Mikołaja panika: przy wciąganiu nakładek imitujących długie czarne buty, trrrach, popruło się tworzywo okrywające stopę. Mikołaj na wysokości kostek wygląda jak oberwaniec. Niestety, jego prywatne buty to pantofle bez cholewki.
– Jaki rozmiar nosisz, Mikołaju?
– 44.

Jest dopiero godzina 16, poniedziałek, sklepy jeszcze otwarte. Najsprytniejszy z najmniej potrzebnych na miejscu elfów rusza na poszukiwanie butów. Niestety, klasycznych męskich kozaków brak. – Już dawno nie mieliśmy nic takiego – zapewnia sprzedawczyni. – Tylko krótkie cholewki. No, chyba żeby gumowce.

Elf się waha: Mikołaj w gumowcach?

Dociera do Galerii Jurajskiej. Jeden sklep, drugi, trzeci… Wszędzie za krótko. I wtedy, w ostatnim ze sprawdzanych miejsc, pod napisem „Przecena”… są – męskie buty z długą cholewką. Co prawda ortalionową, pikowaną, ale zawsze dłuższą niż w sztybletach albo trzewikach.

Spocony jak mysza, zdyszany, elf wraca biegiem do filharmonii z pudłem w objęciach – spóźniony o kilka minut. Mikołaj jest już na scenie, dyplomatycznie zasłaniając pastorałem poszarpaną nakładkę.

Nic to. Przedstawienie musi trwać.

500 dzieci z widowni odbiera prezenty przez kilka godzin.

Nim jednak Mikołaj zasiądzie na wielkim pluszowym tronie, na tle ściany toreb z upominkami, Adullam rozdaje nagrody dla osób i firm szczególnie zasłużonych w procesie organizacji Mikołaja. Koncepcję statuetki wymyśliła Viola: ma to być Biała, Srebrna i Złota Broda. Kształt nadał figurce artysta rzeźbiarz Mariusz Chrząstek.


Teraz w trasę

2 grudnia. Zaczyna się tournée po gminach. Opatów, Mykanów, Olsztyn, Konopiska… Mikołaj głaska po głowach, wypytuje o grzeczność i budzi szalony respekt. Bywa, że brakuje mu kolan do sadzania na nich dzieci z jednej rodziny. Najliczniejsza ze zgłoszonych do akcji liczy aż dziesięcioro pociech! (Obejrzyj TUTAJ)

Za każdym razem oczekiwanie na niego umilają dzieciom występy uczniów z poszczególnym gmin – niekiedy imponujące, zawsze urocze.


5 grudnia gromada elfów w czerwonych koszulkach z logo akcji wraca ostatecznie do Częstochowy, zmęczona ale usatysfakcjonowana: – No, daliśmy ognia. Ależ to był Mikołaj… Kolejny nasz najlepszy.

Fot. RM Group

Mikołaj z ulicy Krakowskiej

Fundacja Chrześcijańska „Adullam” od 19 lat przygotowuje imprezę mikołajową dla dzieci z niepełnosprawnościami, dysfunkcjami, z rodzin w kryzysach albo wykluczonych społecznie. Zgłaszają je do akcji szkoły specjalne, instytucje pomocowe, świetlice socjoterapeutyczne, piecza zastępcza. Przez lata akcja się rozrastała, aż w tym roku objęła 1000 osób z Częstochowy oraz gmin Opatów, Mykanów, Olsztyn i Konopiska.

Akcja w filharmonii współfinansowana przez gminę Miasto Częstochowa w ramach zadania publicznego „Prowadzenie Centrum Aktywności Obywatelskiej dzielnic Centrum (Śródmieście) i Stare Miasto w Częstochowie przy ul. Krakowskiej 34”.

Każdy przygotowany w Adullam prezent składa się z dwóch toreb. Jedna jest na słodycze, druga na upominki dopasowane do wieku, płci i ewentualnie niepełnosprawności dziecka.

Mateusz Libertowski, nasz Pinokio. Fot. Piotr Jaroszek
Jakub Łach jako Gepetto. Na co dzień Kuba jest pracownikiem socjalnym fundacji i wychowawcą w świetlicy. Fot. Piotr Jaroszek
Błękitna Wróżka, czyli Maria Bajor, i Świerszcz – Natalia Zowczak. Fot. Piotr Jaroszek
Małe syrenki: Alicja Szlęg, Julia Gałan, Maja Szlęg, Veronika Tarasenko. Fot. Piotr Jaroszek
Akrobacje w scenach cyrkowych. Fot. Damian Noga
Jedna z małych akrobatek – Alicja Szlęg. Fot. Piotr Jaroszek
Prawdziwy hit przedstawienia – taniec marionetek. Fot. Damian Noga
Jedna z tańczących laleczek – Lena Krzysińska. Fot. Piotr Jaroszek
Dzieci ze Studia Piosenki Metro Częstochowa. Fot. Piotr Jaroszek
Małgosia Grudzińska, autorka i reżyserka naszego „Pinokia”, i prezes Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” Elżbieta Ferenc. Fot. Monika Kamela
Karolina Kasztelan, autorka scenografii i kostiumów do „Pinokia”. Fot. Piotr Jaroszek
Mikołajem w filharmonii był Artur Brędzel, na co dzień wójt Konopisk. Fot. Damian Noga
Podczas tournee po gminach pastorał Mikołaja przejął Piotr Wrzesiński-Twornicki z fundacji Latarnia. Fot. Tomasz Sieniawski
Opiekę nad fryzurami wykonawców „Pinokia”, tutaj Mai Kościelniak, roztaczała szkoła TEB Edukacja. Fot. Piotr Jaroszek
Laureaci tegorocznych nagród Białej, Srebrnej i Złotej Brody. Fot. Damian Noga
Pomocnicy Mikołaja: Bogdan Grudziński. Fot. Monika Kamela
Arkadiusz Sobański. Fot. Monika Kamela
Bogdan Jaroszek. Fot. Monika Kamela
Ciocia Krysia Piłatowicz. Fot. Monika Kamela
Fot. Jolanta Baron (w środku). Fot. Monika Kamela
Robert Kamela. Fot. Monika Kamela
Tomasz Krakowian (z lewej) i Artur Pietrzak. Fot. Monika Kamela
Wiesław Kieras. Fot. Monika Kamela
Zbigniew Piłatowicz. Fot. Monika Kamela
Josnna Skiba i Urszula Sobańska. Fot. Monika Kamela
Mikołajowa ekipa w Filharmonii Częstochowskiej
A to my w Mykanowie. Fot. Małgorzata Grudzińska
Mikołaj z Adullam w Olsztynie. Fot. Dominika Śnieżyńska
Występ taneczny uczennic z Olsztyna. Fot. Tomasz Sieniawski
W Częstochowie służył Mikołajowi pomocą, nosząc paczki, wicewojewoda śląski Adam Zaczkowski (pierwszy z lewej). Pomagali mu wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Śląskiego Stanisław Gmitruk i wiceprezydent Częstochowy Ryszard Stefaniak. Fot. RM Group

Udostępnij:

Archiwalne wpisy
Gdzie nas szukać
ul. Krakowska 34
42-202 Częstochowa
+48 34 365 39 46
+48 34 365 38 30
biuro@adullam.pl
Nawigacja
Przewijanie do góry