Odwiedzili nas przedstawiciele Fundacji „Oczami Brata”. Jesteśmy sąsiadami, bo ona również, jak my, ma siedzibę na Starym Mieście w Częstochowie. Wspólnie też należymy do Partnerstwa na rzecz Aktywności Lokalnej „Stare Miasto – Nowe Życie”.
Właśnie o aktywności się mówiło, bo celem wizyty było poznanie, co i jak robią u nas wolontariusze. Przyznaliśmy się do wszystkiego, np. że mamy najstarszą wolontariuszkę w mieście, a pewnie i w województwie, a nawet kraju, 89-letnią, działającą u nas od 33 lat – Ciocię Krysię. Że są wolontariuszami inni członkowie Partnerstwa, gdy przyłączają się do naszych akcji. Że osoby odrabiające u nas prace społeczne, na które skazał je sąd, przychodzą nam czasem pomagać także po odbyciu kary. Że seniorki z naszego klubu Mistrzowie Życia prowadzą wolontaryjnie fundacyjną wypożyczalnię książek, a z jej bywalcami – dyskusje o literaturze płynnie przechodzące w długie rozmowy o życiu. Że mieszkańcy schroniska dla osób w kryzysie bezdomności jako wolontariusze uczą naszych seniorów angielskiego albo pomagają przy naszych imprezach, biorąc na siebie przeróżne zadania. Że etatowi pracownicy fundacji bywają wolontariuszami po godzinach, robiąc to, czego nie mają w umowie o pracę. Przykład: kierowcy rozwożący posiłki osobom z niepełnosprawnościami wzięli się ostatnio za granie i śpiewanie podczas zajęć muzycznych dzieci z naszej świetlicy. I tak dalej.
A skoro już o muzyce się zgadało, wyciągnięta została gitara i nasza koordynatorka projektów artystycznych zarządziła patriotyczne śpiewanie, bo Narodowy Dzień Niepodległości blisko. Tym sposobem goście i gospodarze zaintonowali wspólnie tradycyjną pieść biesiadną „Hej, sokoły”

