Chodź do bramy, poczytamy. Wakacyjna tradycja w Adullam

Fundacja Adullam przygotowuje się do tegorocznej edycji „Czytania w bramie”. To wakacyjna akcja dla dzieci, polegająca na głośnym czytaniu książek w plenerze.

Lektorzy zostali już wstępnie dobrani, dzieci pomalutku się zgłaszają, pogoda zamówiona. Pozostało wybrać tytuł, który zaprezentowany zostanie w tym roku. Tu zawsze jest pewien problem polegający na ustaleniu priorytetów. Mali słuchacze bowiem chcieliby czegoś przede wszystkim atrakcyjnego fabularnie, a organizatorzy – czegoś przy okazji pożytecznego, z wartościami, z mocą edukacyjną.

To będzie już dziewiąty lipiec, jak czytamy dzieciom. Nie zamierzamy rezygnować, choć czasem słuchacze nie ukrywają, że woleliby raczej grać na swoim smartfonie, a i dorośli prychają: – Książka w szkole to jeszcze. Ale na co dzień? Po co? Na co się dziecku przyda wyssana z palca opowieść o takich na przykład Muminkach?

Nauka i przyjemność

– Książka może stać się dla dziecka wyrocznią. Nawet w sprawach codziennych i przyziemnych – zapewnia Natasza Suchecka-Ptak, właścicielka Ptasich Sprawek przy ul. Dąbrowskiego 1, jednej z najbardziej znanych księgarń w Częstochowie. – Mam dowód. Od kilku lat bardzo modna jest seria o Puciu. Jedna z mam opowiadała u nas, jak to synek, wierny słuchaczo-czytelnik tych książek, zdecydował, że będzie jadł na śniadanie tylko to i dokładnie to, co Pucio. I od kilku tygodni wsuwa co dzień rano… owsiankę.

Inny mały człowiek uległ bez reszty głośnemu czytaniu „Zapisków wrednego kota”. Czytali rodzice, a on, jako zaledwie czterolatek, tylko słuchał, za to pochłonięty bez reszty. – A potem przyszedł do nas „po jeszcze” – wspominają panie z Ptasich Sprawek. – Członkowie rodziny ucieszyli się ogromnie, gdy zaprowadziłyśmy ich do regału i pokazałyśmy, że mieli tylko jedną część wielotomowej serii. I że przed nimi jeszcze mnóstwo przyjemnej lektury.

– A ile się naszukałyśmy po hurtowniach kolejnych tomów „Pożyczalskich”! – dodają księgarki. – Młody ojciec kupił część pierwszą, nie bardzo wierzył w jej sukces czytelniczy, bo książka była raczej gruba, a córka jeszcze mała. Tymczasem, kiedy dziewczynka weszła w fabułę, to nie chciała wyjść i zażądała ciągu dalszego. Pan wrócił do nas zachwycony.

Magia książek? Na pewno. Ale nie tylko. W każdej z powyższych historii niezmiernie ważną rolę odgrywał fakt, że dziecku czytano na głos. Tej zaś przyjemności wielu małych ludzi nie umie się oprzeć. Na pewno też to zaobserwowaliście: 7- czy 8-latka do lektury nie zapędzisz, siądź z nim jednak i zacznij czytać głośno, a zapewne złapie przynętę.

Fot. Pixabay
Zawiązywanie relacji

Dlatego od lat prowadzimy w Adullam letnią akcję „Czytanie w bramie”. W każdy piątek lipca na kolejnych podwórkach kamienic gromadzą się popołudniami najmłodsi i lektorzy. Co roku książki są inne, mieliśmy np. powieści o biurze detektywistycznym Lassego i Mai, serię o Albercie, „Ostrożnie” Grzegorza Kasdepke…

– Założenie akcji jest proste: dzieci mają czerpać korzyści, ale i przyjemność z czytania. Słuchają ciekawej książki na świeżym powietrzu, usadowione wygodnie na leżaku czy kocu, czują się jak u siebie, bo czyta im nie profesjonalny aktor, ale ktoś prawie jak babcia, dziadek, tata czy ciocia. Dzieci potrzebują takiej właśnie bliskości, ale nie zawsze doświadczają jej w domu. Mamy nadzieję, że nauczone przykładem naszej akcji, same wezmą książkę i poproszą „Poczytaj mi, mamo”. W rodzinie zawiążą się w ten sposób szczególne relacje – wyjaśnia prezes Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” Elżbieta Ferenc. To fundacja i współpracujące z nią Partnerstwo na Rzecz Aktywności Lokalnej „Stare Miasto – Nowe Życie” organizują społeczność dzielnicy podczas podwórkowych imprez literackich. Zawiązują się w ich trakcie znajomości, a nawet przyjaźnie, bo uczestnicy spotkań nie tylko słuchają, ale też dyskutują o czytanej książce.

To, że mamy rację, potwierdza sam Jim Trelease, amerykański pisarz i pedagog, autor przetłumaczonego na wiele języków bestsellerowego przewodnika dla rodziców i nauczycieli. Książka „Czytanie na głos, które rozwija dzieci i buduje relacje” dostępna jest także w Polsce. Trelease pisze w niej np.: „Czytanie dzieciom i ograniczenie korzystania z mediów elektronicznych to najlepsza inwestycja w ich przyszłość”.

No właśnie – media elektroniczne. Dziecko wgapione w ekran smartfona, ślepe i głuche na świat wokół. Specjaliści twierdzą, że głośne czytanie… zapobiega późniejszym uzależnieniom od urządzeń multimedialnych.

Uspokajający rytuał

Zacznijmy jednak od początku, czyli od malucha. Czytajmy mu już na tym etapie życia, choć nie rozumie jeszcze ani słowa, a książeczka zrobiona z grubej tektury jest tylko zabawką, którą można nadgryźć, satysfakcjonująco postukać, utopić w kąpieli.

Fot. Pixabay

– Chodzi o zupełnie inny sposób mówienia, rytmiczny, spokojny. Dziecko rozumie, że to jest opowieść i zaczyna się w nią wsłuchiwać – tłumaczył kiedyś w radiowej audycji „Cztery pory roku” psycholog dziecięcy Jarosław Żyliński, autor publikowanego w internecie „Psychobloga Jarka Żylińskiego”. – Dziecko uczy się tego rytmu, tego spokoju. Zaczyna kojarzyć książkę z tym przyjemnym czasem. Głośne czytanie dziecku buduje mocną więź między nim a dorosłym. Czytanie od urodzenia prawdopodobnie stanie się dla dziecka rytuałem, bardzo uspokajającym, relaksacyjnym. Zamieszka w jego mózgu na wiele, wiele lat.

Na inaugurację czytania maluchowi najlepiej wybrać coś rytmicznego, czyli wierszyki. Bezkonkurencyjni są tutaj Tuwim ze swoją „Lokomotywą” na czele i Brzechwa z nieśmiertelnym „Na straganie w dzień targowy”. Potem, gdy słuchacz ma na tyle duży zasób słów, by rozumieć historię z książeczki, atrakcyjne stają się dla niego opowieści o kimś podobnym do niego. Stąd popularność serii „Pucio”, „Kicia Kocia” (są szczególnie polecane przez psychologów), „Jano i Wito”, „Cwaniaczek”, „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai”, „Mikołajek”.

Żyliński podkreśla, że czytać na głos warto pomimo obaw, że będziemy się zacinać, mamy złą dykcję, nie potrafimy się wczuć (podobne opory lektorów co roku pokonujemy u nas, w Adullam). Tu i tak największe znaczenie mają sama treść i uroda literackiego języka.

A co jeśli syn czy córka przynosi non stop tę samą książeczkę? Też czytać. Nie buntujemy się – radzi Żyliński. – To oznacza, że dziecko w tej historii widzi coś bardzo szczególnego, że są tam ważne dla niego emocje. Przykład: dzieci często proszą o „Czerwonego kapturka”, ponieważ jest to w pewnym sensie historia o… przedszkolu, o wyjściu z domu w trudny świat.

Nie próbujmy jednak na siłę analizować tekstu. – Szczególnie przy czytaniu na dobranoc. Kiedy czytamy, dziecko przenosi się do innego świata; analizując opowieść, ściągamy je z powrotem na ziemię, wyrywamy z przestrzeni fantazji. Jeżeli już, to po prostu przegadajmy sobie pewną historię, pewien problem, na przykładzie książki – mówił psycholog.

Na koniec poradził, do kiedy czytać – do kiedy dziecko chce.

Fot. Pixabay
Czytanie w bramie

Co roku naszą akcję wspierają różne organizacje i instytucje, m.in. Biblioteka Publiczna im. dr. Władysława Biegańskiego, szkoły, przedszkola, Towarzystwo Przyjaciół Częstochowy, Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, Zakład Gospodarki Mieszkaniowej TBS, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Działania współfinansowane przez gminę Miasto Częstochowa w ramach zadania publicznego „Prowadzenie Centrum Aktywności Obywatelskiej dzielnic Centrum (Śródmieście) i Stare Miasto w Częstochowie przy ul. Krakowskiej 34”.

Udostępnij:

Archiwalne wpisy
Gdzie nas szukać
ul. Krakowska 34
42-202 Częstochowa
+48 34 365 39 46
+48 34 365 38 30
biuro@adullam.pl
Nawigacja
Przewijanie do góry