Kłopoty bezpiecznego domu. Z czym się zmaga piecza zastępcza

2025-09-05 Brak komentarzy

Od 2012 r. obowiązuje w Polsce Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Zgodnie z nią, państwo ma obowiązek zapewnienia opieki dziecku, którym rodzice biologiczni nie mogą się zająć. Niestety, system ten jest niewydolny, eksperci twierdzą nawet, że upada. Podjęto kroki naprawcze. Jak pokazują badania, nasze społeczeństwo nie rozróżnia terminów: rodzic zastępczy i rodzic adopcyjny. Dzieje się tak nawet w instytucjach, np. urzędach. Może to dlatego, że o rodzicielstwie zastępczym w ogóle mało wiemy: nie jest promowane, szczególnie za pośrednictwem dużych, ogólnopolskich kampanii. Gorzej, że rodzicielstwo zastępcze nie cieszy się szacunkiem. Dlaczego? Po pierwsze, społeczeństwo negatywnie ocenia osoby świadczące ten rodzaj opieki. Uznaje, że biorą pieniądze za nic. Nie ma jednak pojęcia, jakie wynagrodzenia im przysługują. Po drugie, o rodzinach zastępczych głośno jest wtedy, kiedy wydarzy się tragedia. Przykładem zdarzenie z czerwca: w Warszawie czteromiesięczny Oskar został odebrany matce zatrzymanej przez policję za oszustwo; przekazano go do rodziny zastępczej, gdzie po czterech dniach zmarł. Po trzecie, powszechny jest pogląd, że dzieci w rodzinach zastępczych pochodzą ze środowisk patologicznych, więc w przyszłości same też będą alkoholikami i przestępcami. W rezultacie niektóre rodziny nie ujawniają swojej przynależności do pieczy zastępczej, podobnie robią wychowywane w nich dzieci. Boją się stygmatyzowania. A jednak zgadzamy się przy tym wszystkim, że zawód rodzica zastępczego jest trudny. Wymaga szczególnych predyspozycji i systemowego wsparcia (zapewnione szkolenia, pomoc psychologa, czas na odpoczynek, przeciwdziałanie wypaleniu zawodowemu, itd.). Problem w tym, że system ów jest mocno przeciążony. Specjaliści twierdzą nawet, że już pada. Przykład – brakuje rodzin zastępczych zawodowych. Nawet jeśli ośrodkom pomocy społecznej udaje się znaleźć chętnych, ci szybko rezygnują – wystarczy, że poznają warunki płacowe. Bariery rozwoju rodzicielstwa zastępczego Wymieńmy najważniejsze:● niewystarczające środki finansowe;● niewystarczające wsparcie psychologiczne;● zła współpraca z ośrodkami pomocy społecznej;● praca przez całą dobę;● brak opieki wytchnieniowej;● brak urlopów;● brak prestiżu zawodu;● niezrozumienie dla funkcji rodzica zastępczego;● permanentna społeczna kontrola;● konieczność współpracy z różnymi instytucjami i rodzinami biologicznymi. Wrogowie na dzień dobry Ostatni z powyższych punktów sprawia szczególne problemy. Z jednej strony, kontakty z rodziną biologiczną dziecka są kluczowe, bo do podstawowych zasad w systemie pieczy zastępczej należy reintegracja rodziny. Z drugiej, wielu biologicznych rodziców nawet nie próbuje utrzymywać kontaktów z dziećmi umieszczonymi w pieczy zastępczej. A rodziny, które zaniedbywały i krzywdziły dzieci, ani nie mają motywacji do zmiany swojego postępowania, ani nie podejmują współpracy. Nawet co piąty wychowanek instytucjonalnej pieczy zastępczej jest odrzucany emocjonalnie przez rodziców biologicznych, przez co jego powrót do nich staje się niemożliwy. Jest i druga strona medalu. Tylko co dziesiąty opiekun zastępczy akceptuje wizyty rodziców biologicznych, uważając, że takie kontakty rzeczywiście sprzyjają reintegracji z rodziną naturalną. Wielu z nich wręcz się ich boi. Tłumaczy: to osoby uzależnione, zaburzone, karane, które dokonywały aktów okrucieństwa; jak mamy z nimi rozmawiać, wpuścić je do domu? Rodzice biologiczni natomiast reprezentują tu postawę od rezerwy po nawet agresję. Rodzice zastępczy oceniają to następująco: „My już na dzień dobry jesteśmy dla nich wrogami”. Słabych stron ciąg dalszy Następna bolączka systemu – dzieci zbyt długo oczekują na umieszczenie w środowisku rodzinnym: nie ma miejsc. Dlatego wiele postanowień sądu w tych sprawach pozostaje niezrealizowanych całymi miesiącami. Na koniec 2024 roku w Polsce na umieszczenie w pieczy zastępczej oczekiwało około 1126 dzieci. Do końca marca 2025 roku liczba ta wzrosła do 1900 – bo nie znaleziono miejsc w bezpiecznych domach i placówkach. Niedobór występuje zarówno w pieczy rodzinnej, jak i instytucjonalnej. Szczególnie duży problem widać w przypadku dzieci z niepełnosprawnościami. To dlatego, że liczba rodzin zastępczych zawodowych specjalistycznych jest zbyt mała. Przykład: w 2022 roku w rodzinach zastępczych różnego typu przebywało 5,6 tys. dzieci z niepełnosprawnościami, ale tylko 487 w rodzinach zastępczych zawodowych specjalistycznych. Co jeszcze? W założeniu, dzieci poniżej 10. roku życia tylko w wyjątkowych sytuacjach mogą trafiać do pieczy instytucjonalnej. Niestety w placówkach opiekuńczo-wychowawczych w 2022 roku mieliśmy 576 dzieci w wieku 0-3 lat i 902 dzieci w wieku 4-6 lat. Nie ma odrębnych statystyk obejmujących dzieci starsze; dane szacunkowe mówią o 8-10 proc. A zatem co piąty wychowanek pieczy instytucjonalnej nie powinien do niej trafić. Psychologowie dostępni dla dzieci i rodzin to zwykle osoby zaraz po studiach. Ci z doświadczeniem nie chcą iść do pracy za taką stawkę, jaką otrzymuje się w pieczy. Kolejny problem – nauczyciele często nie wykazują zainteresowania sprawami dzieci z pieczy zastępczej, szczególnie tych z placówek opiekuńczo-wychowawczych. Mają też utrwalony stereotyp wychowanka jako dziecka trudnego, konfliktowego. W niektórych szkołach stygmatyzuje się „dzieci placówkowe”, więc czują one, że nauczyciele są do nich uprzedzeni. Słabych stron obecnie funkcjonującego systemu pieczy zastępczej, takich jak opisane powyżej, jest wiele. Wśród nich eksperci wymieniają:● umieszczanie zbyt dużej liczby dzieci w rodzinach zastępczych zawodowych;● niedoskonałe procedury ich przyjmowania;● niewłaściwy dobór rodzin zastępczych spokrewnionych;● umieszczanie w pogotowiach rodzinnych dzieci niedostosowanych społecznie;● długie procedury sądowe i niezadowalającą współpracę na linii sąd rodzinny – instytucje pomocy społecznej;● starzejącą się kadrę w zawodowej pieczy rodzinnej; Tak podsumował tę wyliczankę jeden z rodziców zastępczych: „Bez samochodu, bez wsparcia psychologicznego, z kiepskim finansowaniem, ze złym postrzeganiem przez społeczeństwo i przez szkoły, z kontrolami na każdym kroku, z oskarżeniami ze strony rodziców biologicznych, bez wsparcia prawnego… Jak mamy nie mieć kryzysu?!”. Rząd interweniuje Bolączek jest tyle, że system koniecznie trzeba poprawić i wzmocnić. Zabrało się za to Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. 4 czerwca 2025 zaczęło prekonsultacje zmian w pieczy zastępczej, z udziałem przedstawicieli rodzin zastępczych i organizacji pozarządowych. Co planuje? ● Inne, bardziej stabilne zasady wynagradzania – na podstawie umowy opartej na przepisach kodeksu cywilnego, obowiązującej na czas nieokreślony.● Podwyżki wynagrodzeń. Minimalne wynagrodzeniew rodzinie zastępczej zawodowej wynosi obecnie 4567 zł; ma wzrosnąć do 6160 zł. Wynagrodzenie w rodzinach specjalistycznych, rodzinnych domach dziecka i pogotowiu rodzinnym zostałoby podniesione do 7260 zł.● Waloryzację wynagrodzeń i świadczeń coroczną, a nie dopiero wtedy, gdy inflacja przekroczy 5 proc.● Dodatek stażowy dla rodzin zawodowych i niezawodowych, wynoszący 5 proc. dla rodzin, które pełnią swoją funkcję co najmniej od pięciu lat. Za każdy kolejny rok wynagrodzenie będzie rosło o jeden procent aż do 20 proc.● Zmniejszenie różnic między świadczeniami na dzieci w rodzinach spokrewnionych i niespokrewnionych.● Deinstytucjonalizację pieczy zastępczej.● Kartę Dużej Rodziny dla każdej rodziny zastępczej.● Łatwiejszy dostęp

Co to jest piecza zastępcza i na czym polega?

2025-09-05 Brak komentarzy

Czym jest piecza rodzinna? Czym jest piecza instytucjonalna? I czym różni się piecza zastępcza od adopcji? Warto się dowiedzieć, gdyż badania wykazują, że wiedza naszego społeczeństwa na ten temat jest w zasadzie żadna. Piecza zastępcza to pobyt w takiej rodzinie, która opiekuje się dzieckiem w czasie, gdy rodzina biologiczna nie może się nim zająć, a adopcja nie wchodzi w grę. Decyzję o objęciu dziecka taką formą opieki podejmuje sąd – jeśli zagrożone jest dobro dziecka, a wszystkie przewidziane przez prawo formy pomocy rodzicom biologicznym zostały wyczerpane. Powody objęcia dziecka pieczą zastępczą to np. brak rodziny biologicznej, nałogi lub przemoc w rodzinie biologicznej. W instytucji Piecza zastępcza dzieli się na instytucjonalną i rodzinną. Piecza instytucjonalna – dzieci przebywają w placówce opiekuńczo-wychowawczej, która zaspokaja ich niezbędne potrzeby, wychowuje, zapewnia całodobową opiekę. Rodzaje placówek:• Typu rodzinnego: opieka nad dziećmi w różnym wieku, także rodzeństwem. Placówka opiekuńczo-wychowawcza (zwana jest zwykle rodzinnym domem dziecka) tworzy warunki zbliżone do rodzinnych, zapewniając opiekę i wychowanie jak w wielodzietnej rodzinie. Może pomieścić do 8 dzieci (więcej, jeśli w grę wchodzi rodzeństwo) i dąży do tego, aby dzieci miały szansę na powrót do własnych rodzin lub na adopcję.• Typu interwencyjnego: opieka doraźna nad dziećmi powyżej 10. roku życia w sytuacji kryzysowej, wymagającej natychmiastowej interwencji. Pobyt tu nie trwa dłużej niż 3 miesiące lub do momentu, kiedy sąd zdecyduje o powrocie dziecka do rodziny, o adopcji lub umieszczeniu w rodzinnej pieczy zastępczej.• Typu socjalizacyjnego, tzw. domy dziecka: opieka i wychowanie dzieci powyżej 10. roku życia, wyjątkowo także młodszych.• Typu specjalistyczno-terapeutycznego: dla dzieci o szczególnych potrzebach, np. z niepełnosprawnościami. W rodzinie Piecza rodzinna – najbardziej zbliżona do zwykłej rodziny. Może być realizowana przez:• Rodziny zastępcze spokrewnione, np. dziadkowie opiekują się wnukami, starsze rodzeństwo młodszym. Rodziny takie mogą tworzyć osoby samotne lub małżeństwa. Muszą przejść odpowiednie szkolenia, uzyskać zaświadczenie o kwalifikacji, a także zapewniać dziecku odpowiednie warunki bytowe i mieszkaniowe.• Rodziny zastępcze niezawodowe: opiekują się również dziećmi, z którymi nie łączy ich pokrewieństwo. W tym samym czasie mogą zajmować się maksymalnie trojgiem dzieci, chyba że przyjmą rodzeństwo. Rodziny takie mogą tworzyć – po przeszkoleniu – osoby samotne lub małżeństwa zapewniające odpowiednie warunki bytowe i mieszkaniowe.• Rodziny zastępcze zawodowe: w tym samym czasie mogą mieć maksymalnie troje dzieci, chyba że pod opiekę przyjęte zostaje rodzeństwo.• Rodziny zastępcze zawodowe pełniące funkcje pogotowia rodzinnego: dzieci trafiają do nich nie dłużej niż na 4 miesiące lub do decyzji sądu o powrocie dziecka do rodziny biologicznej, adopcji lub umieszczeniu w docelowej rodzinie zastępczej.• Rodziny zawodowe specjalistyczne: opiekują się m.in. dziećmi z niepełnosprawnościami.• Rodzinne domy dziecka: opiekę może w nich znaleźć maksymalnie 8 dzieci (więcej, gdy w grę wchodzi rodzeństwo). Dom taki mogą prowadzić osoby samotne lub małżeństwa.• Rodziny pomocowe: dodatkowo wspierają rodziców zastępczych. Do czasu Dzieci pod opieką rodzin zastępczych są wychowywane naturalnych warunkach, mają zapewnione poczucie bezpieczeństwa, dom, wykształcenie, prawidłowy rozwój, start w dorosłe życie. Rodzice zastępczy mogą być jednocześnie opiekunami prawnymi. Otrzymują specjalistyczne szkolenia, pomoc pedagogiczną, psychologiczną i prawną, a także finansową. Ważne jest przy tym, że to rodzicom biologicznym, nawet gdy mają ograniczoną władzę rodzicielską, przysługuje prawo do decydowania o istotnych dla dziecka sprawach. To oni wyrażają zgodę m.in. na przeprowadzenie jakiegoś zabiegu albo złożenie wniosku o wydanie dziecku paszportu. Prawo to zostaje przekazane opiekunom prawnym, np. rodzicom zastępczym, gdy biologiczni całkowicie stracą prawa rodzicielskie. Dziecko objęte jest rodzinną pieczą zastępczą tylko przez pewien czas:– do osiągnięcia pełnoletności– do zakończenia kształcenia– do momentu, w którym sytuacja w rodzinie biologicznej poprawi się na tyle, że dziecko będzie mogło do niej wrócić; jeśli okaże się to niemożliwe, podjęte zostaną starania o adopcję. Adopcja – w odróżnieniu od pieczy zastępczej – jest stała, a rodzice adopcyjni przejmują wszystkie funkcje rodziny biologicznej. Ponoszą wszelkie wydatki związane z wychowywaniem dziecka i mają nad nim pełną władzę rodzicielską.

Muzyczna gwiazda pikniku Adullam opowiada o swoim życiu

2025-09-05 Brak komentarzy

Jubileuszową edycję pikniku „Przystanek Warta” poświęciliśmy pieczy zastępczej. Okazało się, że działa w tej branży muzyczna gwiazda naszej imprezy. Z Anną Jędrzejczyk rozmawiamy o jej pracy, rodzinie i muzyce. Joanna Skiba: – Pracuje Pani w showbiznesie, ale też w branży… pieczy zastępczej. Jedno od drugiego dzieli spora odległość…Anna Jędrzejczyk: – Godzę to nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnie: od kilku lat jesteśmy z mężem rodzicami dwóch przysposobionych synów. Teraz pracuję w Fundacji Aktywizacji i Integracji w Nowem. Wcześniej zajmowałam się osobami z niepełnosprawnościami, a od pięciu lat młodzieżą opuszczającą pieczę zastępczą – placówki opiekuńczo-wychowawcze i rodziny zastępcze. Wielu tych młodych ludzi dotkniętych jest niepełnosprawnościami, głównie psychicznymi. Fundacja prowadzi sześć jednoosobowych mieszkań treningowych w Nowem oraz mieszkania w Toruniu. Jaka jest Pani rola?– Jestem animatorką-asystentką lokatorów mieszkań treningowych. Pracuję z nimi bezpośrednio, pomagając w tym, czego same nie potrafią. Ale nie chodzi o to, żebym robiła pranie czy sprzątała. Załóżmy, że moim podopiecznym jest 18-latek, który właśnie opuścił dom dziecka. Na początek musi sobie wyrobić dowód osobisty, ale nie ma pojęcia, jak, bo nigdy nie był w urzędzie. Teoretycznie powinien taką wiedzę uzyskać w placówce, z której właśnie wyszedł. Powinno się go tam – jak w zwykłym domu – nauczyć załatwiania spraw, zabierając ze sobą do urzędu, na pocztę, do banku. Niestety, wychowawca z placówki ma pod opieką nawet jedenastkę dzieci naraz. Nie da rady zabrać ze sobą wszystkich, gdy musi coś załatwić, więc jak się mają nauczyć? Co to za animacje?– Dzieci w pieczy zastępczej mają czas organizowany, a kiedy z niej wychodzą, zostają same. Nikt nie sprawdza, co robią, nie muszą się liczyć z nikim. Wydaje się to atrakcyjne, a tak naprawdę dorosłej młodzieży jest z tym ciężko. Animator ma za zadanie wspierać ją w samodzielnym aranżowaniu czasu: tyle na naukę, tyle na pracę, na zajęcia domowe, na odpoczynek. Uczy żyć samodzielnie. Ja łączę tę funkcję z funkcją asystenta, czyli kogoś takiego jak przyjaciel, który podpowiada, motywuje, doradza, by się zastanowić nad podejmowanymi decyzjami – oczywiście wtedy, gdy są ryzykowne lub niemądre. Trening decyzyjności jest najtrudniejszy, trzeba się przekonać, że każdy nasz ruch pociąga za sobą konsekwencje. Młodzi ludzie raczej o nich nie myślą, „na wolności” łatwo się nią zachłystują. Na początku jeszcze działają w trybie placówki opiekuńczej, np. pytają mnie o zgodę na pójście do sklepu. A gdy poczują, że już nie muszą tak robić, tracą czasem głowę. Ja jestem od tego, by nauczyć ich żyć bezpiecznie. Właściwie jestem taką przyszywaną mamą. Czy dalej kieruje Pani tą placówką?– Już nie. Po kilku latach przenieśliśmy się z mężem do nowego domu, 60 km dalej. Jakiś czas dojeżdżałam, ale zimą było to bardzo trudne i w końcu uznałam, że można lepiej wykorzystać czas przeznaczony na dojazdy. Podjęłam pracę w Fundacji Aktywizacji i Integracji w Nowem (nasze miasto leży mniej więcej w połowie drogi między Gdańskiem a Bydgoszczą czy Toruniem). Początkowo pracowałam w warsztacie terapii zajęciowej, a po powołaniu mieszkań treningowych zaproponowano mi pracę w nich. Przydały się zdobycze zawodowe: nie boję się ludzi z niepełnosprawnościami ani trudnych tematów. Przydało się wykształcenie, studiowałam przecież socjologię problemów społecznych i pedagogikę. A także moje osobiste doświadczenia adopcyjne. Czyli życie prywatne wpłynęło na zawodowe. A czy jest odwrotnie? Czy praca pomogła w podjęciu decyzji o przysposobieniu synów?– To trochę bardziej skomplikowane. Do wszystkiego trzeba dojrzeć, zwłaszcza do pełnienia roli rodzica. Moja praca z młodzieżą po pieczy zastępczej rozpoczęła się już po przysposobieniu synów. Ale od początku: długo się z mężem nad adopcją zastanawialiśmy. Kiedyś pojechaliśmy na spotkanie z pracownikiem ośrodka adopcyjnego; opowiadając o procedurach przysposobienia wręcz nas przeraził. Daliśmy sobie spokój na kilka lat. Teraz myślę, że wtedy nie byliśmy po prostu gotowi. Gdy pojechaliśmy po tych kilku latach znowu, to było coś zupełnie innego: zero strachu, niepewności, wahań. Już w drodze powrotnej, przez telefon załatwialiśmy konieczne papiery. Po dwóch dniach złożyliśmy je w ośrodku. Procedury trwały mniej więcej tyle, co ciąża – prawie rok. Zaczęły się w grudniu 2018, zakończyły w listopadzie 2019. Przed Bożym Narodzeniem dostaliśmy telefon o chłopcach, a w styczniu byli już z nami. Starszy miał wtedy 7 lat, młodszy – półtora roku. Wzięliście ich Państwo jednocześnie?– Tak, bo to biologiczne rodzeństwo. Skoczyliśmy na głęboką wodę, planując od razu więcej niż jedno dziecko. Chcieliśmy po prostu, by czuli, że mają u nas najprawdziwszy dom, z własnym bratem.Mały od razu wsiąkł w rodzinę, jakby był naszym synem. I to nie uległo zmianie, gdy się dowiedział, że go adoptowaliśmy. Starszy przez dłuższy czas zachowywał pewną rezerwę, na przykład przytulał się niepewnie, ostrożnie, pytając, czy mu wolno (może za dużo pamiętał ze swojego pierwszego domu). Dopiero od jakichś dwóch, trzech lat robi to naturalnie, a nawet z entuzjazmem, bo wręcz rzuca się nam w objęcia. Nie umiał też korzystać z zabawek, pudełka gier planszowych wciąż leżą nierozpakowane. To samo z klockami. Kiedyś zaczął mówić o Lego, bardzo chciał je mieć. Dostał, złożył coś tam z tatą, rozmontował… i od tamtej pory nie ruszył. Właściwie sięgał tylko po piłkę i rower.Młodszy to zupełnie co innego. Zabawki cały czas są w użyciu, przerabia je po swojemu i żadnej nie pozwala wyrzucić.Co mnie szczególnie cieszy, to to, że obaj mają ucho do muzyki. Starszy nawet chodził przez dwa lata do szkoły muzycznej, ale potem zrezygnował, zapał mu jakoś przeszedł. Szkoda. Ale nie naciskałam, przymus odebrałby mu całą radość z muzyki, a chcemy, by sprawiała mu przyjemność. Jaką muzykę lubi Pani najbardziej?– Rockową, troszkę cięższą. W niej się czuję najlepiej jako wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. I od niej zaczynałam, uparcie przebijając się przez to trudne środowisko. Jednak niedawno, trochę przez przypadek weszłam do świata muzyki lżejszej, szlagierowej, biesiadnej. I tu zostałam dostrzeżona.A było to tak: nasza firma nagłaśniała koncert znanego na Śląsku wokalisty Jacka Silskiego. Tak się jakoś zgadało, że ja też śpiewam. Jacek zaproponował mi występ w duecie, przewidywał, że będzie udany. Miał rację. Tak trafiłam do muzyki szlagierowej. I tak zrobiłam się popularna na Śląsku – bo on się z taką właśnie muzyką kojarzy.Wiem, nie jest to gatunek ambitny, ale sprawia radość wielu ludziom. A ja chcę, żeby cieszyli się przy mojej

Archiwalne posty
Gdzie nas szukać
ul. Krakowska 34
42-202 Częstochowa
+48 34 365 39 46
+48 34 365 38 30
biuro@adullam.pl
Przydatne linki
Nawigacja
Przewijanie do góry