
Seniorzy potrzebują 100 tysięcy opiekunów
Profesja opiekuna osoby starszej znajduje się od roku wśród najbardziej deficytowych zawodów w Polsce. Tymczasem seniorów wymagających opieki przybywa w zastraszającym tempie. Co robić? Poznajcie panią Zofię. 80 lat. Wysoka, postawna, energiczna – jedna z tych kobiet, które żadnej pracy się nie boją. Idąc na emeryturę nie spoczęła: dorabiała, jednocześnie zajmując się mamą staruszką i umierającym na raka mężem. Wychowała syna i córkę, potem zajmowała się ich dziećmi. Teraz – prawnukami: odbierze ze szkoły, przechowa, nakarmi, pomoże z lekcjami, popilnuje na placu zabaw, odprowadzi do rodziców, gdy ci wrócą z pracy. Niestety, ze zdrowiem coraz gorzej. Właśnie się dowiedziała, że musi przejść operację. – A po szpitalu? Ktoś się tobą zajmie? – zapytał syn. No właśnie. Córka pani Zofii mieszka za granicą. Syn w Częstochowie, ale kieruje rodzinnym interesem, zlecenia ma głównie spoza miasta, bywa, że do domu wraca tylko na weekend. Synowa prowadzi własny biznes, ręce sobie urabia po łokcie. Dorosłe wnuki pracują w różnych firmach, posady tam niepewne, więc boją się brać wolne. Zresztą popołudniami dorabiają. Pani Zofia nigdy nie naraziłaby żadnego z nich na trudy całodobowej opieki. Ale sama sobie nie poradzi, jest tego świadoma. Opiekunka zawodowa? Spółdzielnie dostarczające takich usług komercyjnie żądają 50 zł za godzinę. A pani Zofia ma emeryturę taką jak wszyscy, cieniutką. Uruchomiła zatem sąsiadów, popytała, wreszcie dostała namiary na emerytkę dwa bloki dalej, trochę młodszą, świadczącą usługi opiekuńcze – nieoficjalnie, za to niedrogo. Starość wyżu demograficznego To tylko jeden starszy człowiek. A jest ich w całym kraju… ok. 1,7 mln. Tylu mamy Polaków w wieku 80 lat i więcej, przy czym prognozy Ministerstwa Pracy już od dawna zapowiadały, że między rokiem 2026 a 2040 liczba ta się podwoi – do 3,4 mln. Po prostu w okres starości wejdzie pokolenie powojennego wyżu demograficznego. Pewnie każdy z czasem będzie potrzebował opieki. Grudniowy numer czasopisma „Polityka senioralna” wylicza, na czym ma ona polegać: pomoc w myciu się, ubraniu, poruszaniu, w zakupach, zrobieniu obiadu, braniu leków. Trzeba być blisko na co dzień, obserwując stan zdrowia i reagując w razie czego. Jak wynika z opublikowanego w grudniu 2024 raportu Banku Światowego pt. „Kształtowanie przyszłości opieki długoterminowej w Polsce”, nasz kraj posiada jedną z najniższych w Unii Europejskiej liczb profesjonalnych opiekunów. Już teraz brakuje ich co najmniej 20 tysięcy. – A do 2035 roku zabraknie 100 tysięcy – mówi mediom Ada Zaorska, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej. Trzeba ich zatem pilnie wyszkolić. Nic z tego: za mało chętnych. Dramatyczny brak kadr Według danych serwisu Barometr Zawodów, profesja opiekuna osoby starszej znajduje się od roku wśród najbardziej deficytowych w naszym kraju. W roku 2026 deficyt poszukujących pracy opiekuna odczuje 196 z wszystkich 380 powiatów i miast na prawach powiatu. Tak właśnie jest w Częstochowie oraz powiatach częstochowskim, lublinieckim i myszkowskim. W kłobuckim natomiast deficyt określono jako duży (identyczny problem ma w sumie 6 polskich powiatów). Powód? Barometr go podaje – kandydatom nie odpowiada wynagrodzenie, czas i miejsce pracy, jej obciążający fizycznie i psychicznie charakter, forma umowy zatrudnienia. Skoro brakuje zawodowców, bardzo często opiekunem osoby starszej zostaje członek rodziny. Jak często? W niemal 80 procentach – wg Akademii Opiekunów, organizacji, która szkoli personel Domów Opieki Społecznej, Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych, dziennych domów opieki, a nawet ośrodków wyspecjalizowanych. Zwykle obowiązek taki spada na współmałżonka, również na dzieci. I nie jest to dobre rozwiązanie. Mąż czy żona prędzej czy później z roli opiekuna przejdą – z racji wieku i stanu zdrowia – do roli podopiecznego. Z kolei dorosłe dzieci muszą albo ograniczyć swoją pracę zawodową, albo w ogóle z niej zrezygnować. A są przecież w szczycie możliwości produkcyjnych. Zwykle opieka nad bliskimi spada na kobiety w wieku od 45 do 64 lat. Oczekuje się od nich, że poświęcą karierę, by zająć się najmłodszymi i najstarszymi członkami rodziny, czyli wnukami i rodzicami albo teściami. – To strata dla nich samych, dla firm i dla całej gospodarki – podkreślają eksperci Polskiego Stowarzyszenia Opieki Domowej. Są zdania, że państwo powinno aktywnie wspierać zatrudnianie opiekunów osób starszych. Trzeba je potraktować jak inwestycję, dzięki której rodziny zachowają dochód, budżet państwa utrzyma wpływy z podatków i składek, a seniorzy zyskają profesjonalną pomoc. Na razie jednak niewiele osób powyżej 75. roku życia może liczyć na opiekuna rodzinnego czy z pomocy instytucjonalnej. Albo na rozwiązanie znalezione przez panią Zofię. Sytuacja, w której seniorzy 50+ opiekują się starszymi seniorami, jest częsta, choć nie na tyle, by zapobiec kryzysowi. Inwestycje w opiekę Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej (bada wpływ starzenia się społeczeństwa na gospodarkę) już 12 lat temu przestrzegał, że niedobory kadrowe dotyczą nie tylko opiekunów. Także rehabilitantów, fizjoterapeutów i geriatrów. To sytuacja nie do uniknięcia, będzie dobrze, jeśli uda się choćby zminimalizować jej skutki. KIGS uważa, że samorządy powinny w swoich budżetach rezerwować środki na opiekę stacjonarną, całodobową, ale i na dużo tańsze dzienne domy pobytu. Koniecznie też trzeba rozwijać opiekę domową, wymaga bowiem wielokrotnie niższych nakładów finansowych niż ta całodobowa. Bliscy z kolei powinni liczyć się z koniecznością współfinansowania opieki nad seniorami w rodzinie, ich bowiem bardzo rzadko stać na usługi tego rodzaju. Przykładem domu dziennego pobytu jest prowadzony przez Adullam ośrodek „Pomocna dłoń”. Działa od niemal roku, współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021-2027 (Europejski Fundusz Społeczny+) dla Priorytetu: FESL.07.00 – Fundusze Europejskie dla społeczeństwa, działanie: FESL.07.04 – Usługi społeczne. Bezpiecznie zostawia się w nim seniora na kilka godzin, zupełnie jak ucznia w świetlicy, kiedy reszta rodziny jest w pracy. Senior dostaje śniadanie, obiad i podwieczorek, personal dba, by wziął leki, może korzystać z urządzeń rehabilitacyjnych i zajęć aktywizujących. Niestety, placówka przyjmuje maksymalnie 24 podopiecznych; to kropla w morzu potrzeb. – Tworzy się nam kolejka oczekujących na miejsce – mówi prezes Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” Elżbieta Ferenc. – Mimo że nie jesteśmy ośrodkiem specjalistycznym, a takie są poszukiwane najczęściej. Ratunek z zagranicy? Tak czy inaczej, trzeba – wg Akademii Opiekunów – powielić pewne rozwiązania stosowane w innych krajach. W Niemczech na przykład, które również bardzo szybko się starzeją, wprowadzono dodatkowe ubezpieczenie, tzw. pielęgnacyjne. Wpłacane składki stanowią fundusz chroniący obywatela na starość. Z kolei Polskie Stowarzyszenie Opieki Domowej postuluje wykorzystanie cudzoziemców. Ten sam temat poruszany jest w
