Wesoły nam dzień dziś nastał… Wielkanoc w Adullam


Nasza fundacja życzy każdemu, by miał Wielkanoc taką, jak lubi, z tymi, których kocha i którzy jego kochają. Żeby miał mu kto pomóc w myciu okien, a potem towarzyszyć przy niedzielnym śniadaniu i na spacerze. I ochlapać porządnie wodą – na zdrowie – w Lany Poniedziałek.

Z Wielkanocą zawsze mamy kłopotu a kłopotu. Nie dość, że się człowiek narobi, to jeszcze co roku w innym terminie. Wszystko przez Sobór Nicejski z 326 r., kiedy to postanowiono wyznaczać wiosenne święta podług jednej zasady. Oto Wielkanoc ma przypadać zawsze – najprościej rzecz ujmując – na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, tj. mającej miejsce po 21 marca. To nam daje spory rozrzut czasowy, bo od 22 marca (data Wielkiej Niedzieli w 2285 r.) do 25 kwietnia (tak będzie w 2038 r.). Wcześniej i później nie, bo zahaczalibyśmy o inne pełnie.

W tym roku Wielkanoc wypada tak mniej więcej akurat, bo na początku kwietnia. Powinno już być wiosennie. Poczujemy, że natura wraca do życia po zimowej przerwie, nastroją nas optymistycznie te wszystkie krokusy, prymulki, zieleniejące drzewa i ciepły wiatr. To przecież takie święta, że chce się człowiekowi ruszyć z domu i uwierzyć, że będzie dobrze.


Męczące przyjemności

Przyznajcie, nawet ten najmniej miły aspekt Wielkanocy – energiczne sprzątanie wszystkiego – ma w sobie jakiś urok. Ktoś, kto nienawidzi pucowania okien, też przecież czuje krzepiącą satysfakcję, gdy przez czyste szyby wlewa się do mieszkania światło słońca, a firanki pachną świeżością. Albo gdy podłogi aż iskrzą. To uczucie dające energetycznego kopa, jak haust świeżego powietrza. To jakby zaczynać życie od nowa.

Potem przychodzą działania również męczące, ale przyjemniejsze. Jak miło jest napełnić kuchnię aromatem wędzonki gotowanej z listkiem bobkowym. Na rodzinę działa on jak magnes, wszyscy się zbiegną, by pobyć w pachnącym cieple. A gdy przychodzi do – owszem, nużącego – robienia sernika, to dzieci wręcz trzeba wyganiać z kuchni, tak bardzo chcą pomagać (i w nagrodę wylizać miskę).

Pieczenie w samotności nie tylko pozbawione jest tego wdzięku, ale bywa wręcz niebezpieczne. Przykładem znajoma jednej z pracownic Adullam. Jej popisowym dziełem na Wielkanoc był mazurek kajmakowy. Masę do niego pani Danusia robiła gotując w rondelku z wodą puszkę mleka skondensowanego (działo się to w czasach przed wkroczeniem na rynek gotowego kajmaku w konserwie). Gotowała zatem, ale, zmęczona, przysnęła. Na dość długo. Obudziła się, gdy puszka mleka z wizgiem wystrzeliła ku sufitowi, eksplodując po drodze. Pół bloku się zleciało, bo myślało, że to wybuch gazu.

fot. Pixabay

Bezcenne wspomnienia

Przygotowania świąteczne odbywane razem generują masę ważnych wspomnień. Nawet przy sprzątaniu. Rozmaite rodzinne pamiątki wyłażą wtedy na wierzch… A to liczący pół wieku serwis po babci, który trzeba myć ostrożnie, z największą uwagą. A to mamina biżuteria ślubna. A to zdjęcia taty, jak przedszkolakiem będąc, w kostiumie kowboja pozował do zdjęć na baliku karnawałowym. Właśnie przy takich okazjach więzi rodzinne zawiązują się i cementują na mur. Dzieci wrastają w korzenie przodków, zyskując siłę wielu pokoleń.

– U mnie w rodzinie stryj zaczynał przygotowania świąteczne od porządków w klaserach. Efekt był taki, że już nic innego nie zrobił, ba, układał znaczki jeszcze dłuuugo po Wielkim Tygodniu. Tkwiły przy nim wszystkie dzieci – opowiada pracująca w Adullam pani Asia. – Stryjek układał znaczki tematycznie: różne serie, ale na każdym np. zwierzę jednego gatunku. Dzieci pomagały mu z opisami. Do dzisiaj tkwią w klaserach karteczki pokryte kulfonami ułożonymi choćby w słowo „Qropatfa”.

Nie zawsze to doceniamy. Ile razy zarzekaliśmy się, że tym razem Wielkanoc będzie osobno, bez rodzinnego spędu. Że to męczące, zwłaszcza gdy świętowanie ogranicza się do siedzenia cały czas przy stole. Trudno odmówić słuszności podobnym zastrzeżeniom. A jednak…

Te rodzinne spędy bywają źródłem najpiękniejszych wspomnień, które możemy całe życie przechowywać w głowie i sercu. W najlepszym nawet kurorcie nie będziemy przecież świadkami, jak przy śniadaniowym stole roczny brat Pawełek, podniesiony przez mamę usiłującą posadzić go sobie na kolanach, pakuje obie nogi do talerza z barszczem, rozchlapując go w promieniu pół metra.

Kiedy, jak nie podczas rodzinnej Wielkanocy, będziecie świadkami wyjedzenia przez dzieci z koszyczka całej święconkowej kiełbaski. I to w kościele, zanim ksiądz zdąży ją pokropić.

Gdzie obejrzycie nieoczekiwany finał sporu ciotek. W Wielki Piątek jedna żąda od córki, by ta jeszcze poszła do sklepu, dokupić szynki, a druga zabrania, bo lodówka jest pełna. Córka mamrocze pod nosem, żeby się zdecydowały, bo ona nie wie, której słuchać, obu przecież nie zadowoli. A młodszy brat radzi: – Zadowolisz. Wystarczy, że pójdziesz, ale nic nie kupisz.

Gdzie zdarzy się Wam taka scena z Lanego Poniedziałku: wujek z piskiem umyka do łazienki przed siostrzenicami, które oblewają go wodą z jajek śmigustowych. A synek wujka rzuca się przed drzwi tejże łazienki jak Rejtan w piżamce, by rozkładając kluskowate rączki wołać przez łzy: – Zostawcie mojego tatusia!!!

To wszystko przypomnieli sobie koledzy z fundacji.

Śniadanie Wielkanocne w Zespole Szkół Mechaniczno-Elektrycznych organizowane przez naszą fundację

Święta w Adullam

Nasza fundacja jest jakby rodziną, więc też mamy wspólne wielkanocne wspomnienia. Kiedyś np. między obsadą kuchni wybuchł spór kompetencyjny, czy do 400 porcji sałatki jarzynowej powinno się dodać cebulę. Doszło nawet do podpierania się autorytetem samej Magdy Gessler, która oficjalne szkolenie sałatkowe dla Polaków robiła kilka lat temu na YouTube.

U nas jednak najwięcej okazji godnych pamiętania bierze się ze Śniadania Wielkanocnego, „od zawsze” urządzanego przez Fundację dla osób samotnych, chorych i z problemami materialnymi. Czy to wpadki i niedociągnięcia? Niekoniecznie. Raczej wspomnienie guli, którą czuje się w gardle wydając głodnym pachnący żurek, wkładając w wyciągnięte dłonie kromki chleba, ozdabiając każde nakrycie kartką z życzeniami, dziełem przedszkolaków.

Kiedy człowiek w Wielką Sobotę pomaga przy śniadaniu dla 400 osób, potem z tym większą satysfakcją siada do własnego.

fot. Pixabay

Jak sobie planujemy Wielkanoc


Rok temu prawie 82 proc. Polaków zamierzało spędzić Wielkanoc z rodziną. Ustalił to Instytut Badań Rynkowych i Społecznych. Ponad 40 proc., zamiast banalnego tkwienia przy stole, miało się oddawać aktywnemu wypoczynkowi, spacerując na długich dystansach albo jeżdżąc na rowerze. 22,3 proc. – rozłożone na kanapie przed telewizorem – nadrabiać zaległości filmowe i serialowe. Słodkiemu nieróbstwu chciało się oddać 20,4 proc. Polaków. Niecałe 6 proc. – pracować albo się uczyć. Tyle samo miało plany wyjazdowe.

Udostępnij:

Archiwalne wpisy
Gdzie nas szukać
ul. Krakowska 34
42-202 Częstochowa
+48 34 365 39 46
+48 34 365 38 30
biuro@adullam.pl
Przydatne linki
"Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, Aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie."Mt 6,3-4
Nawigacja
Przewijanie do góry