Finał karnawału w Adullam zbiegł się w czasie z wizytą ukraińskich dzieci, które w Polsce spędzają ferie zimowe. Nasze dzieci zaprosiły je… do tańca. Zabawa trwała kilka godzin.
Młodzi Ukraińcy mają ferie w gminie Opatów. Przyjechali z gminy Kołodeżno pod Kowlem. Ale nie pochodzą z Wołynia: znaleźli tam schronienie przywiezieni ze wschodnich regionów kraju, objętych wojną, ich rodzice albo zginęli, albo walczą na froncie. W Polsce wypoczywają dzięki wsparciu darczyńców i współpracy z Opatowem Śląskiego Oddziału Regionalnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.
Pośród rozmaitych atrakcji, takich jak zajęcia z robotyki, warsztaty informatyczne czy kulinarne, znalazła się wycieczka na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Był też jeden dzień przeznaczony na wizytę w Częstochowie i na Jasnej Górze. A potem cała grupa zjawiła się u nas w Adullam, na Krakowskiej 34.
Ostatni bal karnawału 2026
Po kilku godzinach zwiedzania sanktuarium i miasta dzieci były wyraźnie zmęczone. Tak, że nawet obiadu mało co pojadły. Mieliśmy jednak przygotowaną alternatywę dla zalewajki i kotletów w buraczkach: od południa unosił się nad fundacją rozkoszny zapach racuchów z jabłkami. Usmażone i hojnie posypane cukrem pudrowym były głównym daniem balu ostatkowego szykowanego w naszej Świetlicy „Życie poza szkołą”. Dzieci z Adullam uznały bowiem, że nic tak nie ucieszy rówieśników z Ukrainy, jak możliwość poskakania przy muzyce i pobawienia się w karaoke albo rozmaite gry towarzyskie.
Do tego bal miał być maskowy. Świetlica żyła nim od rana. Staruchy, czyli najstarsi wiekiem, oddali swój pokój na garderobę. Każda płaska powierzchnia została tam zawalona stosami strojów, nakryć głowy i temu podobnej galanterii. Pomagali też maluchom w przebieraniu się i nakładaniu artystycznych makijaży. Zaroiło się na korytarzu od księżniczek, czarownic w spiczastych kapeluszach, zwierzątek okrytych pluszowymi kombinezonami… Opiekunowie też się przebrali.










Światowy Dzień Kota
Oczekiwanie na przyjazd gości dzieci umilały sobie wypadami do seniorów piętro niżej. To dlatego, że 17 lutego wypadał Światowy Dzień Kota, a rezydentką naszego domu opieki „Pomocna dłoń” jest śliczna czarno-biała kicia. Została uszczęśliwiona masą zabawek własnoręcznie wykonanych przez dzieci i wygłaskana za wszystkie czasy.
– I jeszcze pozwalała się drapać po brzuchu – zdradzili jej najmłodsi wielbiciele.
Mamo, jeszcze!
Wystrojona i spragniona zabawy świetlica nie mogła się doczekać gości. Maluchy zmieniały kostiumy, grały w piłkarzyki, podjadały pączki, stawały na głowie – dosłownie. Stłoczone przy oknach na podwórze meldowały gromko co jakiś czas:
– Idą!!! Eee, nie, to nie oni.
W końcu jednak przyszli. Za przewodniczki i tłumaczki posłużyły im nasze dziewczynki z Ukrainy, zapisane do świetlicy. Sprawnie skierowały gości do garderoby i do pokoju, gdzie zastawiono stół racuchami, pączkami, watą cukrową, lodami na patyku i gorącym kakao. Dawka węglowodanów w mig doładowała akumulatory naszych gości i zmęczenie zniknęło. Wszyscy stawili się w sali gimnastycznej, tego dnia balowej.
Na początku był występ taneczny gospodarzy, a potem wspólna zabawa: starożytna macarena, zumba, belgijka (obejrzyj TUTAJ), limbo z przechodzeniem pod coraz niżej opuszczanym sznurem i komórki do wynajęcia. Mamy i tatusiowie przychodzący odebrać pociechy ze świetlicy musieli czekać na zakończenie imprezy. Słowem, wzorcowe ostatki.





























